wstępna LISTA MIESZKAŃCÓW z około 1939 r. |
|
1. |
BOCZKOWSKI, |
|
|
2. |
KAPUŚCIŃSKI,. |
|
|
3. |
MAJBORSKI, |
|
|
4. |
OLSZEWSKI |
Mikołaj, córka Jadwiga
(z mężem - Krajewski i dzieckiem) |
|
5. |
TOPOSZKIEWICZ |
|
|
6. |
ZACHAREWICZ |
(IN.), syn Edward ur.24.12.1920 r. |
|
7. |
OLSZEWSKI |
Stefan r. 1868, żona Ewelina r. 1875 z d. Kapuścińska, dzieci:
Ambroży r. 1895, Weronika r. 1895, Paulina r.1902,
Filip r. 1907, Ewarest r. 1910, Emilia r. 1913,
Franciszka r. 1917. |
.Obecnie brak więcej informacji. Proszę
Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
|
L.p.
|
Imię Nazwisko |
Przekazane informacje w okresie i zakresie: |
E-mail - (a) zamień na @ |
1. |
Roman Boczkowski |
[kwiecień 2004] poz. 1-5. Czy
ktoś ma
doświadczenie z korzystania z księg. parafialnych z Kuniowa z lat 1840-1918? |
dagon(a)onet.pl |
2. |
Józef Zacharewicz |
[sierpień 2007] poz. 6. |
josefek(at)online.de |
3. |
Robert Ogonowski |
[wrzesień 2007] poz. 7. |
r.ogonowski(a)orange.pl |
Wspomnienia Pani Jadwigi Krajewskiej z domu Olszewska, w czasie wojny zamieszkałej we wsi
Zakoty. Aktualnie mieszkanka Lubinicka. (ze
strony)
(...) Później była wieść, że albo przyjmujemy obywatelstwo rosyjskie i jesteśmy obywatelami Rosji, albo wyjedziemy, a mama bardzo chciała wyjechać. Mówiono, że powstał taki rząd i można wyjechać do Polski, a jeżeli do Polski to tata zawsze mówił w lubelskie, tam koło Chełma są dobre ziemie. I zapisaliśmy się na wyjazd do lubelskiego. Nie wyjeżdżaliśmy pociągiem z Ostroga, bo stacja kolejowa była w Ożeninie.
Przed końcem kwietna byliśmy już w Ostrogu. Zamieszkaliśmy w jakimś domku koło kościoła. Domy pożydowskie stały puste, nie były to już właściwie domy, były to już rudery. Ale 8 rodzin spało w tym małym domku na podłodze, pokotem położyli się wszyscy.
Było nas pełno, ale pod dachem i czekaliśmy na ten wyjazd. Wyjechaliśmy, szliśmy piechotą do Ożenina i tam czekamy już 2 tygodnie na stacji na wyjazd.(...) Nareszcie przyszły te wagony, bydlęce. Ale ja z dzieckiem to miałam dach nad głową jak czekaliśmy na wagony. Pozostali lepili takie budy. Konie, krowy to pozabierali albo Niemcy albo partyzanci. Mało było zwierząt, krów czy koni, każdy jakoś kombinował. Ludzie siedzieli i czekali, wszystko czekało na dworze, pod gołym niebem. Jak wyjeżdżaliśmy stamtąd to pamiętam było po 9 maja 1945 r. bo jak byliśmy w Ostrogu to przerwali pracę i zaczęli mówić, że to koniec wojny. I wtedy w kościołach i w cerkwiach biły dzwony. Jechało nas w wagonie 5 rodzin.(...)
Przyjechaliśmy do Zbąszynka to mówili, że jest Piotra i Pawła (29.06), pamiętam to, bo u nas w Ostrogu zawsze w tym dniu był odpust, była parada 12 Pułku Ułanów Wołyńskich, ale my nie wiedzieli jaki jest dzień, jaka godzina, ale pamiętam, że tak mówili. Ani kalendarza, ani zegara, ani innych zapisków nie było. Jak się zatrzymał pociąg w Zbąszynku i wysiedliśmy, to pamiętam, że na peronie była woda z kranów. To było duże wydarzenie - woda z kranu. Ze Zbąszynka przywieźli nas do Świebodzina i w Świebodzinie powiedzieli „wygruzajties". No i my wyszliśmy z tego pociągu na łąkę co była koło torów. Zostaliśmy tutaj, każdy szukał kawałka blachy i kołków, aby sklecić „domek".
[... c.d. na
stronie].
Data powstania strony: marzec 2006 r., ostatnia
aktualizacja: wrzesień 2007 r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
strony
o Wołyniu przystosowane do rozdzielczości ekranu 1024 x 768
|
|