Kiryłówka liczyła 37 domostw - 142 mieszkańców.
Projekt WYKAZU RODZIN wg gospodarstw, stan
w około 1939 r.
| 1. |
BOJKO |
|
| 2. |
CICHOŃSKI |
Józef - syn Franciszka i Stefanii z
d. Malewska , żona Marianna z d. Wais, |
| 3. |
CICHOŃSKI |
(I.N.), żona Joanna, dzieci: Maria, Władysława
i Alfred. Rodzeństwo Joanny (z domu?) to: Stasia, Marynia, Aniela, Paulina, Frania i Paweł. |
| 4. |
CHOIŃSKI |
|
| 5. |
GRYSZPIŃSKI |
|
| 6. |
JANICKI |
|
| 7. |
KLIMKIEWICZ |
(I.N.), czworo dzieci. |
| 8. |
ORĘBA |
Władzia |
| 9. |
PASZKIEWICZ |
|
| 10. |
WOJCIECHOWSKI |
Roman, żona Waleria Stach, czworo dzieci.
Rodzice Walerii. |
| 11. |
SZEWCZUK |
Piotr |
|
MAJĄTEK / DWÓR (w środku wsi) |
| D1. |
ITTAR |
K. z żoną |
Obecnie brak
więcej informacji. Proszę
Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
L.p. |
 |
Informacje dostarczone w zakresie: |
 |
1. |
Wieslław Tokarczuk |
[maj 2009] poz. 1-10 na podst.
wspomnień Marii Bożko (patrz poniżej). |
wiekto(a)gmail.com |
Maria Bożko
z d. Cichońska.
Moje rodzinne gniazdo Kiryłówka na Wołyniu.
Dziś na miejscu mojego rodzinnego gniazda, Kiryłówki, rośnie bujny las, a wokół pagórki i rzeka. Słowem, malowniczy, urokliwy krajobraz. Niestety kryje w sobie tyle łez, ludzkich tragedii i bolesne wspomnienia pamiętnej Wielkanocy 16 kwietnia 1943 roku. O tej tragedii przypomina potężny, żelazny krzyż postawiony w lesie z inicjatywy Towarzystwa Kultury Polskiej w Dubnie w 2005 roku.
To tu spoczywają szczątki 28 Polaków, mieszkańców Kiryłówki, zamordowanych przez banderowców. A wśród nich -
Maria i Józef Cichońscy.
Wraz z kuzynką Helcią, mieszkającą obecnie w Legnicy (Polska), wspominamy rodzinną Kiryłówkę -
37 domostw, 142 mieszkańców. Niedaleko Szumsk, gdzieś obok Smolary, Tartak, Lubomirka, Gradki, Długie Pole.
W lasku stał pamiątkowy, dębowy krzyż, postawiony w 1912 roku na cześć nieznanego żołnierza. W centrum wsi był pański dwór. Pan
Ittar po wojnie wyjechał do Polski. Pani była dobrą kobietą, zawsze wspierającą biednych, pogorzelców.
Na świętego Michała Archanioła, czyli 29 września obchodzono odpust, ale ksiądz dojeżdżał z
Dubna, raz w miesiącu. Zbierano już materiały na budowę kaplicy.
Polacy i Ukraińcy żyli obok siebie zgodnie, mieli wspólne plany, razem świętowali i pracowali. Niestety, wojna zniszczyła wszystko, zrujnowała plany mieszkańców Kiryłówki, a sąsiedzką przyjaźń zmieniła w nienawiść. Mimo upływu czasu, Helcia zachowała w pamięci swą młodzieńczą miłość z Kiryłówki. Ze łzami w oczach wspomina, jak jej mamie przyśnił się proroczy sen, wywrócona ściana. Jak ta ściana ze snu, tak w rzeczywistości w jednej chwili runęło i zawaliło się ich życie. Helcia wspomina dalej:
"Mama z ciotką miały przeczucie i poszły zobaczyć co się dzieje u sąsiada. Tam dramat. Córka zastrzelona, a jej sześcioletnia córka uciekła przez okno. Ojciec schował się w polu, Ołesia i Lodzia były w domu. Wtedy przyszedł Piotr Szewczuk i powiedział: "uciekaj ! bo będzie źle i nie dam rady wam pomóc, bo przyszedł taki czas". Tato wcześniej poszedł do Dubna, żeby znaleźć bezpieczne schronienie, a my wraz z małą siostrą Władzią pośpieszyłyśmy za nim. Doszłyśmy do Smolarów, tam Popiel nas trzymał na strychu cały tydzień, potem poszłyśmy do Dubna, a tato już na nas czekał nad torami.
Ludzie przez lasy uciekali przed banderowcami: Władzia Orębowa, Stacha Walerka z Romkiem Wojciechowskim, rodzice Walerki, i Klimkiewiczowie, i czworo dzieci.
Banderowcy napadli na nich w lesie, zaczaili się na furmankę i wrzucili do rzeki dwu- i trzyletnie dzieci. Walerka i Romek, gdy dowiedzieli się, że ich dzieci nie żyją, nie chcieli już uciekać, podnieśli ręce na znak poddania się i banderowcy ich zastrzelili..."
Jakże bolesne są również moje wspomnienia, choć minęło już 65 lat od tamtych wydarzeń. Mojej matce, Joannie Cichońskiej, cudem udało się uniknąć śmierci i uciec z Kiryłowki do Dubna. Mama pochodziła z wielodzietnej rodziny. Jej rodzeństwo to: Stasia, Marynia, Aniela, Paulina, Frania i Paweł. Stasia zginęła tragicznie, bo w czasie wichury zerwała się belka z dachu, a miała zaledwie 17 lat. Aniela wyjechała do
(powojennej - adm.) Polski. Marynię wywieźli do Niemiec, potem wróciła do Polski
(powojennej, dlatego nie "wróciła", tylko wyjechała - adm.) i wraz z Anielą osiedliły się w okolicy Białegostoku. Pawłowi też udało się w 1943 roku uciec z Kiryłówki. A Frania chyba w 1947 roku wyjechała do Czech i wyszła za mąż za Czecha.
Palę znicze pod krzyżem w Kiryłówce, wracając do wspomnień, opowieści mamy. Wyobrażam sobie ten dom i ogród, w którym mieszkała moja mama. Widzę ten strych, na którym od świtu do nocy ukrywała się z małym synkiem, moim bratem Alfredem. Słyszę odgłosy strzałów skierowanych w stronę głuchego dziadka Józefa i widzę przerażenie w oczach mojej babci (Niemki z pochodzenia), gdy banderowcy kazali pokazać jej ogród i tam zastrzelili.
Zawsze czułam się Polką, dziś mam już kartę Polaka i od kilku lat jestem prezesem Towarzystwa Kultury Polskiej w Dubnie. Swoje wspomnienia wraz z modlitwą, poświęcam mieszkańcom Kiryłówki, tej, której już dziś nie ma.
Cichońscy, Paszkiewiczowie, Wojciechowscy, Gryszpińscy, Choińscy, Orębowie, Klimkiewiczowie, Bojko, Janiccy - pragnę Was wszystkich ocalić od zapomnienia.
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj Im wieczne spoczywanie..!!!
Maria Bożko
Dubno (obecnie Ukraina), styczeń 2009
Ps. Proszę o kontakt wszystkich tych, którzy Kiryłówkę zachowali w swoim sercu.
Марія Бoжкo, вул Гipницькa 11 A
35604 Місто Дубно
Рівнeнcькa oбл., Україна
тел 380 3656 41813
або 380 668 791 862
Źródło - "Wołanie z Wołynia", pismo religijno - społeczne Rzymskokatolickiej Diecezji Łuckiej", Nr 1 (86) - B Rok 15,
styczeń - luty 2009, strona 5 i 6
|
Data powstania strony: maj 2009 r., ostatnia
aktualizacja: październik 2009 r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
|