osada

JANOWA DOLINA

gromada Hołowin, gmina Kostopol, powiat Kostopol, województwo wołyńskie


Opracowywane w okolicy:
Hołowin, ZłaźneKlin Stawiecki, Berestowiec, Podłużne,

A B C D E-F G H I J K L-Ł M N O P R S-Ś T U W Z-Ż


Nazwa miejsca, wg. lokalnych przekazów, sięga czasów króla Jana Kazimierza, który w tutejszych lasach polował, a w dolinie nad Horyniem odpoczywał. Osada Janowa Dolina powstała jako osiedle zakładowe. Miejscowość została zbudowana w latach 1920 - 1930 przy nowopowstałych Państwowych Kamieniołomach Bazaltu, zatrudniających ok. 1200 pracowników.  Rozrastała się w miarę rozwoju kopalni, osiągając w końcu lat 30-tych liczbę ponad 3000 mieszkańców, w tym 97% (procent) Polaków. Twórcą i dyrektorem kopalni, aż do 1940 r. był inż. Leonard Szutkowski, jego zastępcą inż. J. Niwiński, a budowniczym osiedla inż. Urbanowicz. Dużą część załogi kopalni stanowili pracownicy dojeżdżający do pracy koleją, jak również mieszkańcy pobliskich wiosek, głównie wsi Złaźne, leżącej na lewym brzegu Horynia


    Janowa Dolina była osiedlem nowoczesnym, w pełni zelektryzowanym, zwodociągowanym, skanalizowanym, zbudowanym na podstawie szczegółowego planu urbanistycznego (analogicznie jak Gdynia). Osiedle mieszkaniowe zrealizowano na terenie pięknego lasu sosnowego. Takie dorodne lasy można obecnie podziwiać w Puszczy Augustowskiej. Osiedle położone było na obszarze pomiędzy wyrobiskiem kopalnianym Nr 1, a urwiskiem zalesionym zboczem doliny Horynia. Siatka ulic, a w zasadzie alei została wytyczona w układzie prostokątnym pomiędzy istniejącymi drogami lokalnymi Złaźne - Hołowin, Złaźne - Podłużne. Dla poszczególnych alei wycięto w lesie pasy o szerokości ca 100 m. Środkiem każdego pasa biegła ulica wybrukowana kostką bazaltową. Po obu stronach ulicy, na działkach o powierzchni ok. 600 m kwadratowych (20x30 m) wybudowano domki - wille czterorodzinne. Do każdego mieszkania należała cześć działki, Wszystkie te działki były pięknie zagospodarowane i utrzymane. Dominowała hodowla kwiatów. Obserwowało się dosłownie współzawodnictwo pomiędzy poszczególnymi ogródkami.
    Części piwniczne wszystkich domów budowane były z mienia bazaltowego. Na nich wznoszono budynki drewniane, dwukondygnacyjne, z dachami dwuspadowymi, krytymi czerwoną dachówką. Wszystkie ściany drewniane z pięknie obrobionych brusów zabezpieczono od zewnątrz pokostem i lakierem bezbarwnym, dzięki czemu widoczna była faktura drewna. Całość dopełniały ogrodzenia drewniane w postaci niskich płotków sztachetowych. Poszczególne aleje nosiły nazwy: A, B, C, D.. G - główna, K - kolejowa.. Z -zamykająca od strony Horynia. Pomiędzy poszczególnymi alejami pozostawiano pas lasu szerokości 100-120 m, dzięki czemu zapewnione zostały warunki prawdziwego komfortu dla mieszkańców osiedla. Specjalnym akcentem była aleja S - spacerowa przecinająca aleje mieszkalne, równoległa do Horynia i ulic G i Z.. Była to aleja szerokości ca 100 m nieprzejezdna z rabatami kwiatów, krzewów ozdobnych, ławkami, zawsze pięknie zadbana.


    W centrum osiedla, przy alei głównej wybudowano duży budynek tzw. BLOK w kształcie litery U, w którym znalazły się: sala kinowa, widowiskowa, pokoje hotelowe i mieszkalne dla specjalistów - pracowników samotnych, jadłodajnia, kioski. Obok "bloku" znajdowało się boisko sportowe piłkarskie - lekkoatletyczne. Przy kopalni działał klub sportowy "Strzelec", prowadzący wiele sekcji, z tego na dobrym poziomie sekcja piłki nożnej, boksu, zapaśnicza, kajakarska, pływacka i inne. Pomiędzy boiskami a kopalnią pozostawiono później pas zalesiony, który izolował osiedle od kopalni. W niedalekim sąsiedztwie "bloku", na istniejącym wzniesieniu, wydzielono teren pod budowę kościoła stałego, do budowy, którego nie doszło. Czasowo kościół mieścił się w obszernym baraku, wybudowanym na tym terenie.
Większość budynków użyteczności publicznej i budynki dyrekcji kopalni wzniesiono w początkowym okresie przy drodze Złaźne - Hołowin, biegnącej wzdłuż skaju południowego osiedla. Były to budynki zarządu kopalni, posterunek policji, przedszkole, przychodnia lekarska, szkoła oraz kilka budynków mieszkalnych, w tym budynek mieszkalny dyrektora i jego zastępcy.
    W związku z tym, że osiedle powstało jako zakładowe, na terenie stanowiącym własność kopalni, wyniknęło szereg uwarunkowań, które miały istotny wpływ na sytuację mieszkańców. Kopalnia nie wyraziła zgody na jakikolwiek handel prywatny, Wynikało to zapewne z obawy przed infiltracją na teren osiedla Żydów, gdyż cały handel na Kresach Wschodnich był zasadniczo w rękach żydowskich. Na terenie osiedla Janowa Dolina handel prowadzony był wyłądznie przez spółdzielnię "Społem". Sklepy tej spółdzielni działały również w Złaźnem i Kostopolu. W spółdzielczym pawilonie handlowym i w sklepach filarnych można było kupić wszystko oprócz alkoholu. Najbliższy punkt sprzedaży alkoholu był w Złaźnem. Dzięki temu nie istniał w Janowej Dolinie problem alkoholizmu. W pewnych okresach kopalnia płaciła pracownikom cześć wynagrodzenia swoją własną walutą (ebonitową), którą można było wydawać przy zakupach w sklepach spółdzielczych. Nawet apteka była w Złaźnem (prywatna) w budynku wzniesionym specjalnie dla niej przez kopalnię. (fragmenty z książki Bogusława Sobonia "Wołyński życiorys")

    Nie wszyscy mogli otrzymać od razu mieszkanie, bo Janowa była jeszcze w rozbudowie. Część ludzi mieszkało w ziemiankach lub jak Stanisław Cichawa z rodzicami w wyeksploatowanej smolarni, słowem - gdzie się tylko dało.

wstępny WYKAZ RODZIN os. JANOWA DOLINA i przyległych okolic, stan przed 1943 r.

1.

DĄBROWSKI

Jan r.1909 - syn Wincentego i Adel z d. Dybowskiej, żona Bronisława z d. Boguc r.1906, leśniczy w Kiwercach i Janowej Dolinie, syn Henryk r.1940. Jan w latach 1927-1929 służył w wojsku, w 27 pułku artylerii lekkiej we Włodzimierzu Wołyńskim, tam ukończył szkołę podoficerską uzyskując stopień kaprala. Grał w orkiestrze wojskowej. 13.09.1940 r. aresztowany i wywieziony do Miedwieżegorska nad jeziorem Onega. Rodzina ukryła się w Przebrażu. Po zwolnieniu z zesłania w 1943 r. wstąpił do I Armii Wojska Polskiego, III Dywizji Piechoty im. Romualda Traugutta, walczył na Pradze, o Kołobrzeg i Wał Pomorski, dotarł do Berlina. Po wojnie odnalazł rodzinę, z którą osiedlił się we wsi Królowa woj. opolskie. Jan swoje wspomnienia z zesłania spisał wierszem i prozą, natomiast walki w I Armii WP opisał w pamiętniku.

2.

DĄBROWSKI Władysław r.1913 - syn Wincentego i Adel z d. Dybowskiej, żona Władysława z d. Tuszyńska, leśniczy w Janowej Dolinie, dzieci: Anna r.1936 i Urszula r.1938. Rodzina 10.02.1940 zesłana do Tiesowaja obł. Archangielsk. Po tzw. amnestii w 1941 r. Władysław wyjeżdża z rodziną do Kazachstanu gdzie pracuje w miejscowości Merka. W 1942 r. w miejscowości Ługowa wstępuje do armii gen. Andersa, z którą ewakuuje się do Persji. Rodzina niestety aż do 1946 r. pozostaje w Kazachstanie gdzie żona Władysława w bardzo ciężkich warunkach pracuje w sowchozie. Władysław bierze udział w walkach o Monte Cassino, Bolonię, Porto, Lorento, Ankonę, i Faenzo. Zagrożony aresztowaniem przez władze komunistyczne pozostaje na emigracji i wyjeżdża do Argentyny. Żona Władysława z córkami, po powrocie z zesłania osiedliła się w Jeleniej Górze.

3.

MISIUREWICZ

syn Bohdan.

4.

SZUTKOWSKI

Leonard (ur. 1887 r., por. rez., inż. górnik, dyr. Kamieniołomów. Wywieziony na śmierć do Kijowa) (źródło),

5.

MENDYK

(IN.)

6.

BOGDANOWICZ

 syn Tadeusz,

7.

BERNAT

Walenty, żona Stefania, dzieci: Janina (1928), Irena (1929). (źródło),

8.

BATOR

syn Jan (1921), uczeń - wywieziony na śmierć do Kijowa,

9.

KARWAN 

Jan, żona Jadwiga,

10.

SOBOŃ

syn Bogusław,

11.

WYSOKIŃSKI

Jan r.1904, żona z d. Dolbizno, 2 synów. Mieszkała tu też siostra Jana z mężem i dziećmi. Wysokińscy mieszkali wcześniej w Złaźnem, a pochodzili z Garwolina. W 1943 r. rodzina wywieziona na roboty do Niemiec, (www)

12.

JARECKI

Kazimierz, żona Aniela z d. Żołądziewska, dzieci: Witold lat 4, Ryszard lat 3. [inf. Aleksandra Zbierska  fortfox(a)go2.pl]

13.

JANUCHOWSKI - komendant policji, miał córkę Urszulę 

14.

ZARĘBSKI - był kierownikiem szkoły, wielki nauczyciel i patriota.

15.

PISULA syn Tadeusz był drużynowym 55 drużyny Z.H.P.

16.

SAWICKI Bronisław, żona Ola, córka Bożena, mama Oli - Anna Oborska. Wszyscy zamordowani 1943 r.

17.

HELEN (IN.)

18.

PROBUCKI (IN.)

19.

SŁÓJKOWSKA Bronisława  r.1910 z d. Przewłocka - córka Józefa i Marii z d. Dobrowolska, wdowa (mąż Jan do śmierci w 1939r był policjantem w Nowomalinie), córki: Władysława r.1931, Teresa. Mieszkały od 1939 r. w budynku szkoły. Bronisława pracowała w sklepie spółdzielni jako ekspedientka (foto).

20.

KORYCKI

Mieczysław ur. około 1904 r., zm.w 1958 r, żona Wiktoria Julia ur. 1919 r. Dzieci: Stanisława, Regina, Bożena.
Mieczysław pracował jako strażak w Zakładowej Straży Pożarnej Kamieniołomów Janowej Doliny.

21.

CICHAWA

Jakub Marian s. Pawła i Heleny, żona Anna z d. Cwelon Oborska , dzieci: Stanisław ur. 24.10.1928, Irena r.1930, Maria. Mieszkali w pobliżu osady, w miejscu zwanym Smolarnią (jak niżej - relacja Stanisława Cichawy). 

22.

HANEL

małżeństwo, córka Józefa, syn Jan. Mieszkali w ziemiance - około 3 km od Janowej w osadzie po wyeksploatowanej smolarni: 2 ziemianki, 3 drewniane budynki.

23.

TOMCZYK

(IN.) mieszkali obok rodziny Hanelów (z poz. 22)

24.

MARTYNIUK

Andrzej, żona: Helena z d. Bartłomiejczyk?, dzieci: Maria, Irena-Zofia (ur. w 1927 w Maszczy;  w r. 1942 lub 1943 została wywieziona do Niemiec na przymusowe roboty), Lusia (zm. jako 5-letnie dziecko), Janusz, Ryszard, Katarzyna.

25.

KACPEREK

Józef, żona Stefania z d. Kołek - c Jana i Marianny, dzieci: Jadwiga 1934, Czesław 1936, ( uratowani przed mordem 23.04.1943 r.) Krystyna 1938, Alicja 1940 - zginęły 23.04.1943 r. Mieszkał tu jeszcze: Jan Kołek ojciec Stefanii Kacperek z synem Czesławem ur. 1913 ( uratowani przed mordem 23.04.1943 r.). Józef pracował w kopalni bazaltu..

26.

BUCZKOWSKI

(IN.), żona Józefa z d. Kołek (była siostrą Stefanii Kacprek).

27.

CHORĄŻYCZEWSKI

(IN.),  Rodzina ocalała w całości. Zostali przez Niemców wywiezieni w Sudety (Mariańskie Łaźnie). 

28.

JASTRZĘBSKI

Roman, żona Katarzyna z d. Pindra, syn Jerzy (1939). Roman pracował w kamieniołomach. Po wojnie w Gdyni.

29.

KOZŁOWSKI

Władysław, żona Elżbieta z domu  Kowal, córka i syn Stefan. Mieszkali na ul."K", ulicy która przylegała do ściany lasu. 

30.

ŁOSZEK

(I.N.) - kowal, 

31.

ZIENTAL Jan, żona Janina, dzieci: Ryszard.

32.

CHMIELEWSKI Wacław r.1896 - syn Ignacego i Walerii z domu Hartowicz, właściciel piekarni w Złaznem, żona Maria r.1906 z d. Sikora, dzieci: Halina r.1929, Urszula r.1931, Janusz r.1932.

33.

SKOWROŃSKI Stanisław, żona Janina z domu Puchała, syn Jan r.1941.

34.

TYSZECKI Władysław, żona Waleria z domu Dzieniak, dzieci: Józef, Halina, Zbigniew, Tadeusz. Władysław był sztygarem w kamieniołomie bazaltu. W Przebrażu przeżył napaść band UPA i wraz z rodziną wyjechał na zachód. Został pochowany w Malborku.

35.

GEDJAN Grzegorz - chodziarz z klubu Strzelec Janowa Dolina (20.03.1936 Warszawa - czas 1.50.51 na 20 km)

36.

PROKOPOWICZ (I.N.) - chodziarz z klubu Strzelec Janowa Dolina. (20.03.1936 Warszawa - czas 1.50.51 na 20 km)

37.

DYMARSKI Walerian r.1910 - syn Andrzeja i Franciszki z d. Tomala, żona Anna r.1909 z d. Zbrug - córka Adama i Julii,
dzieci: Teresa r.1934, Eugeniusz r.1937, Zygmunt r.1939.

38.

CHROBOCZYŃSKI Jerzy, żona Wiktoria ur. w 1907r w Sandomierzu, z d. Porębska - córka Juliana i Katarzyny, dzieci: syn Edward ur.23.01.1929r. w Mizoczu, córka Danuta ur. w czerwcu 1939r w Janowej Dolinie.

39.

ZWOLIŃSKI Jan (zm. 1961), żona Helena ur. 1905 w Sierniawie z domu Kolas - córka Stanisława i Antoniny z d. Kupa. Dzieci: Mieczysław ur. 1924 - Równe, Teofil ur. 1926 - Sierniawa  Po wojnie - Jan, Helena, Teofil - Domecko, woj.opolskie, potem Opole, Mieczysław- szkoła w Dęblinie, Modlin Twierdza, od roku 1958 na stałe Wrocław,

40.

SPADZIŃSKI Franciszek ur.18.05.1908r. w Bohum - syn Franciszka i Rozalii, żona Dominika ur. 06.01.1901r. w Kurdybaniu z d. Bacinowska, dzieci: Stefan, Edward ur. 14.05.1935r. w Kurdybaniu, Krystyna ur. 17.08.1939r.w Janowej Dolinie. Rodzina ocalała wyjeżdżając do Równego. Później wywiezieni przez Niemców w okolice Berlina na roboty. Po wojnie Franciszek aresztowany przez NKWD, skatowany, został zmuszony do podpisania oświadczenia, że jest wrogiem państwa radzieckiego, został wywieziony z terenu Niemiec do łagru na terenie Rosji (miejsce nieznanie) tam spędził w warunkach katorżniczych 5 lat. Żona Dominika uciekła wraz z dziećmi z transportu na Sybir i osiedliła się na terenie Pomorza w Polsce. Franciszek zmarł w 1984 roku w Katowicach.

41.

DOBACZEWSKI Józef r.1887 - syn Adama i Agnieszki z d. Kiełbasa, żona Anna r.1889 z d. Konotopska, dzieci: Walenty-Stanisław r.1920, Henryk r.1922, Maria r.1923, Czesław r.1925, Wincenty r.1929,  Rodzina przyjechała do Kostopola z Solca Kujawskiego pow. Bydgoszcz w roku 1935. Józef  początkowo dojeżdżał stąd do pracy w kamieniołomach w Janowej Dolinie, pracował na wyciągu. Po krótkim czasie rodzina przeprowadziła się do Janowej i zamieszkała u p.Zielińskiej nad Horyniem, przy plaży strzeleckiej. Następnie otrzymała mieszkanie w domku przy ul. B. W czasie okupacji starsze rodzeństwo nie mieszkało w Janowej Dolinie, gdyż ukrywało się (w Równem, Kostopolu, Łucku) przed wywiezieniem na roboty. Czesław poszedł do partyzantki (AK) i słuch o nim zaginął. Pozostał Wincenty z rodzicami. Cudem przeżyli rzeź ukraińskich band w pamiętną noc wielkanocną. Na drugi dzień wywiezieni na przymusowe roboty w Sudety w okolice obecnych Mariańskich Łaźni. Po wojnie  rodzina osiadła w Głuchołazach, woj. opolskie.

42.

SEWRUK (I.N.).

43.

BOMBA Antoni, żona Elżbieta z d. Zięba, dzieci: Teresa, Genowefa, Bogdan, Barbara, Krystyna, Marian... (łącznie 8-ro). W Maciejowie mieli piekarnię. 

44.

MAKOWSKI Stefan, żona Olga z domu Korszyk, syn Janusz ur.14.04.1936r. w Janowej Dolinie. Olga pochodziła ze Złaźna, gdzie jej ojciec posiadał młyn i sklep(?).

44.

MAGDZIŃSKI

(IN.)

Obecnie brak więcej informacji. Proszę Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.

Osoby zainteresowane miejscowością / przekazujące informacje:

FORMULARZ zgłoszenia rodziny i uzupełnienia danych

L.p. Imię Nazwisko Przekazane informacje w okresie i zakresie: E-mail - (a) zamień na @

1.

Stanisław Cichawa [kwiecień 2006] - Szukam informacji o kolegach z Janowej Doliny, zdjęć Związku Rezerwistów, moich dokumentów zostawionych koledze ze Zdołbunowa (nazwiska nie pamiętam) Moje dokumenty zostawiłem przed ucieczką z obozu Herne Westfalia Niemcy. (3.05.2005) [czerwiec 2006] - poz. 21-23. Jeżeli ktoś z wymienionych żyje lub najbliżsi, proszę o zgłoszenie na mój adres (nostalgia)  [wrzesień 2008] dopełnienie relacji i ZDJĘCIA przedwojenne sonsiad(a)neostrada.pl

2.

Anna Budzińska [marzec 2006] poz. 19  - Słójkowska anna_malga(a)poczta.onet.pl

3.

Beata Serocka [wrzesień 2004] poz. 1 Zabrze ul. Wolności 124c

4.

Leszek Polikowski [czerwiec 2006] poz. 20. Informacje pochodzą od siostry Wiktorii. karorka(a)poczta.onet.pl

5.

wnuczka Heleny Martyniuk [sierpień 2006] poz. 24. brak

6.

Czesław Kasperek [sierpień 2006] poz. 25-26. czeihankasp(a)op.pl

7.

Wojciech Stopczański [wrzesień 2006] poz. 27. Większość rodziny żyje i mieszka obecnie w woj. Opolskim. mall(a)hot.pl

8.

Katarzyna Kreczko [listopad 2006] poz. 28.  Bardzo interesują mnie losy, okolice i dawni znajomi moich dziadków. Chętnie poznam opinie tych, którzy ich pamiętają, a może mają zdjęcia. kkgdyn(a)o2.pl

9.

Małgorzata Borowska [grudzień 2006] poz. 29-30. Wspomnienia ojca - Stefana Kozłowskiego m_borowska1(a)wp.pl

10.

Zdzisław Ziental [luty 2007] poz. 31. red57(a)op.pl

11.

Urszula Chmielewska [marzec 2007] poz. 32. Hekubra(a)hotmail.com

12.

Dariusz Skowroński [kwiecień 2007] poz. 33. adams15(a)op.pl

13.

Krzysztof Tyszecki [październik 2007] poz. 34. k.tyszecki(a)wp.pl , tel. 0126540108

14.

Ewa Skrzynecka [listopad 2007] dopisanie imion i korekta nazwiska Mejksztan, dopisanie niani. skrzyneckae(a)wp.pl

15.

Teresa Dymarska [listopad 2007] poz. 37 smokbmw(a)poczta.onet.pl

16.

Leszek Wojciech Chroboczyński [listopad 2007] poz. 38. Dziadek (Jerzy Chroboczyński) został powołany do wojska we wrześniu 1939r i wszelki ślad po nim zaginął, nie figuruje na żadnych listach, poległych, więźniów obozów, czy zakatowanych przez okupantów. Nie wiem w jakiej jednostce służył. Nie mam pojęcia skąd pochodził, podobno był elektromonterem?, inżynierem? i również pracował przed wojną w Janowej Dolinie (?). leszek.chroboczynski(a)googlemail.com

17.

Joanna Zwolińska- Noga [styczeń 2008] poz. 39. ZDJĘCIA z wycieczki. Jestem córką Mieczysława  joasia_zwolinska(a)tlen.pl

18.

Janusz Spadziński [styczeń 2008] poz. 40  janusz(a)ett.net.pl

19.

Wincenty Dobaczewski  [styczeń 2008] poz. 41 [kwiecień 2008] poz. 42  wiciok1929(a)o2.pl

20.

Leszek Rześniowiecki [maj 2008] poz. 43 lrzesniowiecki(a)gmail.com

21.

Waldemar Makowski [czerwiec 2008] poz. 44 vercyngetoryx4(a)wp.pl

22.

Mieczysław Malinowski [wrzesień 2008] poz. 2, uzup. w poz. 1. na podst. relacji Jana i Władysława Dąbrowskich, ZDJĘCIA przedwojenne bm.malinow(a)gmail.com

ZDJĘCIA z Janowej Doliny przysłałi: Adam Łój i Piotr Cychnerski

Relacja Stanisława Cichawy:
W latach 30-tych po wyjściu z ziemianki w której mieszkaliśmy koło Janowej Doliny, jako jedyna Polska rodzina zamieszkaliśmy we wsi Hołowin u gospodarza Czyguna, jedynego uczciwego z cała swoją rodziną Ukraińca. Reszta to bandycka wieś (z tej wsi mordowali w Janowej Dolinie). W Hołowinie ukończyłem 2 klasy zanim przenieśliśmy się do Smolarni pod Janową Dolinę. Z rówieśnikami ze wsi Hołowin miałem stale kontakty i bójki, bo musiałem chodzić do jedynego sklepu, który był w tej wsi. Starsi zawsze napuszczali na mnie młodszych: bij Lacha. Bili mnie i ja ich. Wiem że z tej wsi zlikwidowali naszych ze Smolarni. Do dziś nie wiem kto z nich uszedł z życiem.

Smolarnia i Janowa Dolina.
Wykarczowane pieńki pod teren kopalni były przerabiane na dziegieć i smołę. Żyd, właściciel terenu sprzedał plac, który kupili pracownicy kopalni i pierwotnie zamieszkali w ziemiankach. Janowa Dolina była w trakcie budowy Finskich domków. Hanel obok ziemianki postawił drewniany domek, myśmy u niego zamieszkali. Ta nazwa po smolarni pozostała, ja chodząc do szkoły w Janowej Dolinie do wybuchu wojny 1939 ukończyłem 5 klas. Ojciec uciekając do Zdołbunowa przed Sowietami w 1940 roku ściągnął nas do swojej Mamy, naszej Babki. Co się stało z Hanelami, Tomczykami, Probuckimi, nic mnie nie wiadomo, oprócz tego ze mieszkający w Janowej Dolinie Sawicki Bronisław - mąż mojej mamy siostry Oleksandry, ich córka Basia, babcia mojej mamy zginęli zamordowani (podobno spaleni) w bloku Z (ulice oznaczone były alfabetyczne).

Fragment relacji Władysława Kobylańskiego
(...)
Janowa Dolina - kwiecień 1943 r.
Janowa Dolina znana była powszechnie z bogatych złóż kamienia bazaltowego. Masakry ludności polskiej dokonali nacjonaliści ukraińscy spod znaku tryzuba w Wielki Piątek 1943 r. Nożami, siekierami, kulami z broni palnej zamordowano w bestialski sposób około 600 osób bez względu na wiek, płeć i stan zdrowia.
Polacy z Janowej Doliny nie byli w najmniejszym stopniu przygotowani do obrony. Dobrze uzbrojeni mordercy pastwili się nad życiem bezbronnej ludności, nawet psychicznie nieprzygotowanej do stawiania oporu. Świadkowie tej masakry - byli mieszkańcy Janowej Doliny, Jan Karwan i jego żona Jadwiga, z którymi zapoznałem się w Chicago w 1988 r. - mimo tak dużego dystansu czasu jeszcze z trudem, ze łzami w oczach po przeżytym szoku opowiadali o przebiegu masakry ludności polskiej w Janowej Dolinie.
"W Wielki Czwartek 1943 r. na ulicach Janowej Doliny pojawiło się bardzo dużo schutzmanów (policji ukraińskiej w służbie niemieckiej). Miejscowa ludność ukraińska, jak i my, Polacy, była bardzo zaniepokojona ich przybyciem.
Niektórzy Ukraińcy radzili Polakom ucieczkę do lasu, inni zabierali Polaków do swoich domów i przechowywali ich w ukryciu. Między innymi nas i nasze dzieci przechowywał w swoim domu Ukrainiec Wasyl. Atmosfera zagęszczała się. Do Janowej Doliny przybywały dalsze jednostki policji na służbie niemieckiej. Pojawił się nawet oddział policji składającej się z Litwinów i Łotyszy. Była też widoczna obecność miejscowych służb wojska niemieckiego. Wasylowie informowali nas na bieżąco, że policja chodzi i zbiera informacje, w których domach mieszkają Polacy, a w których Ukraińcy. W Wielki Piątek po zmierzchu rozpoczęła się rzeź bezbronnych. Po wymordowaniu Polaków w ich domach zaczęto również sprawdzać, czy w domach ukraińskich nie ma Polaków. Polacy wykryci (zadenuncjowani) w domach ukraińskich byli mordowani na miejscu, w obecności rodziny ukraińskiej. Były też przypadki, że wraz z Polakami zamordowani zostali Ukraińcy, którzy przyznali się, iż wiedzieli o obecności w ich domu Polaków i nie wydali ich z własnej inicjatywy. Znany nam jest przypadek, że wykryta w domu ukraińskim pani Świderska z trojgiem dzieci musiała wcześniej oglądać mord swoich opiekunów Ukraińców, a potem dopiero odebrano życie jej i jej dzieciom.
Mimo tej bezwzględności policji ukraińskiej Wasyl przechował nas przez cały dzień jeszcze w sobotę, a po zapadnięciu nocy wyprowadził nas do lasu i pożegnał. Przedostaliśmy się lasami do Kostopola. W Kostopolu szacowano na gorąco, że w Janowej Dolinie w Wielki Piątek wymordowano co najmniej 570 Polaków. (...) Garnizon niemiecki w Janowej Dolinie liczył około tysiąc żołnierzy Wehrmachtu, wobec masowych morderstw i pożarów zachował się biernie. Nie opuścił swoich koszar.

Wspomnienia Stefana Kozłowskiego
Nazywam się Stefan Kozłowski. Urodziłem się 27 lipca w 1940r w Janowej Dolinie. Mój ojciec Władysław Kozłowski urodził się w Busku koło Lwowa. Był absolwentem szkoły rzemieślniczej w Busku posiadając dyplom ślusarza artystycznego. Po odbyciu służby wojskowej (służył we flocie Pińskiej jako marynarz) rozpoczął pracę w kamieniołomach Janowej Dolinie. Bardzo szybko awansował i na dziale mechanicznym został mistrzem na dziale mechanicznym kamieniołomów. W 1943r w czerwcu ożenił się z moją matką Elżbietą z domu  Kowal ur. w 1912r. Oboje rodzice już nie żyją. W czasie napadu na Janową Dolinę miałem 3 lata. Jednak pewne fakty utkwiły mi w pamięci. Pamiętam krzątaninę przedświąteczną. Napad był przecież przed Świętami Wielkanocnymi. Sam napad musiał być jakoś zasygnalizowany, na pewno był spodziewany. Pamiętam noc napadu; "idące snopy słomy" (banderowcy mieli je na sobie) następnie rzucane pod domki i podpalane. Gdy rozległy się strzały, ojciec położył nas na podłodze (mnie i starszą siostrę), a sam ostrzeliwał się z broni maszynowej. Nie wiem kto uzbroił mieszkańców Janowej Doliny. Byli tam wtedy na pewno Niemcy. Pamiętam ranek. Nie wiem czy to był dzień po napadzie czy może dwa. Wszędzie było czuć woń spalenizny.
Ojciec został ranny w czasie napadu. Kula weszła w policzek i wyszła za uchem. Opatrzony w miarę, doskonale się trzymał. Dzięki niemu przetrwaliśmy. Przygotowywał nasz wyjazd do Kostopola. Tam mieszkali moi dziadkowie ze strony matki. Wagony i ciągnik (lokomotywa parowa była nieczynna) stanowiły skład pociągu.18 kilometrów dzielące nas od Kostopola jechaliśmy bardzo długo. Zamieszkaliśmy u dziadków w Kostopolu przy ul. Kopernika 69. Tuż przy samej fornierni. W 1945 ewakuowano nas na ziemie odzyskane do Szczecinka. Obecnie mieszkam w Drawsku Pomorskim. Pamiętam jeszcze jak po masakrze szliśmy w stronę stacji. Widziałem dopalające się domy, widziałem trupy leżące przy domach. Pamiętam trzy ciała, kobietę i dwoje dzieci - częściowo spalone. Były to zwłoki pani Starskiej i jej dwójki dzieci .Była ona moja chrzestną, a chrzestnym był kowal w kamieniołomach pan Łoszek. On przeżył, pracował w Kostopolu w M.T.S. 
Okazało się, że biorąc udział w różnych spotkaniach "na szczycie" w dyrekcji kamieniołomów spotykał się z ludźmi, którzy zgotowali później taki właśnie los Janowej Dolinie. Tam w Janowej Dolinie mój ojciec dorobił się wszystkiego, ale i wszystko stracił".

Z historii rodziny Anny Budzińskiej, fragment dotyczący Janowej Doliny
...Niestety zaczęły się pogromy ludności polskiej. Dowiadywały się o rzeziach w sąsiednich wsiach i wszyscy bardzo się bali. Szczególnie nocami. Babcia nie miała żadnej męskiej opieki i dlatego każdej nocy chodziła z dziećmi spać do sąsiadów- razem raźniej. Było to jednak stresujące i bardzo męczące na dłuższą metę- spać byle gdzie w tłoku u kogoś. W końcu którejś nocy babcia miała dość- powiedziała sobie: - tu, czy gdzie indziej, co ma być to będzie- i nie poszły spać do sąsiadów. I wtedy właśnie przyszli Ukraińcy. Babcia zdążyła tylko z dziećmi uciec do piwnicy. Mama opowiadała, że widziała wszystko przez okienko piwniczne. Siedziały skulone, przytulone do siebie w kącie piwnicy. Serce mamie kołatało, nie mogła oddychać ze strachu. Pierwsze co zobaczyła w okienku to dziesiątki nóg przebiegających obok. Choć potem widziała rzeczy o wiele straszniejsze to w nocnych koszmarach najczęściej wracał ten tupot, a raczej szmer biegnących nóg. Mamy pierwszy wizerunek wroga i śmierci to te nogi bez butów. To byli obdarci, nędzni chłopi, ziejący szałem zabijania i nienawiścią. Na nogach zamiast butów mieli pozawijane szmaty, oplecione rzemieniami. Poruszali się po cichu, z jakimś przerażającym szmerem. Do tego dochodziły przerażające krzyki ludzi. Okazało się, że podpalili co drugi dom, wiedząc, że drewniane domy i tak się zajmą ogniem wszystkie.. Oni stali obok i siekierami rąbali wszystkich, którzy chcieli uciec z płonących domów. Okazało się, że podpalili właśnie ten sąsiedni dom, gdzie babcia z dziećmi chodziły spać, a ich to był ten co drugi, nie podpalony. Siedziały zdrętwiałe, bez ruchu, zahipnotyzowane rzezią, która widziały przez maleńkie piwniczne okienko. Tylko mała Renia (Teresa) wtuliła się w swoją mamę i nie patrzyła. Bała się ognia. Zaczęła wołać: - Nie chcę spalić, wole rosscelać. Babcia zakryła jej buzię, uspokoiła i potem nawet już nie zapłakała. I to je ocaliło. Doczekały bez ruchu do rana, potem jeszcze bały się wychodzić. Ukraińcy odeszli zostawiając spalona wieś i pomordowanych mieszkańców- niewielu ocalało. Na szczęście dom babci Broni nie całkiem się spalił i w końcu, ostrożnie babcia wychyliła się z kryjówki. Nic ze wsi nie zostało. Dokumenty mówią, że działo się to w Wielki Piątek przed Wielkanocą, 23.04.1943r. Zginęło wtedy 600 osób w tej wsi...

 

Wykaz części osób, które zginęły w Janowej Dolinie 23 IV 1943 r. Ze względu na to, że większość ludzi przebywających w czasie napadu w Janowej Dolinie pochodziła z poza osady, którzy ze sobą przeważnie nie znali się oraz ze względu na duże rozproszenie po wojnie bezpośrednich świadków wydarzeń, dotychczas udało się zebrać tylko niewiele nazwisk ofiar mordu z 23 IV 1943 r.. Są to:

BATOŃ - rodzina, 3 osoby;
BOGUCKI Jan;
DĘBORUK Włodzimierz i 2 członków rodziny;
DĘBSKI - rodzina, 3 osoby;
KOWALSKI I.N. (technik budowlany);
KOWALSKI - rodzina, 3 osoby;
KOZŁOWSKA Ewa i 4 członków rodziny;
ROGALIŃSKA Jadwiga;
SNARSKI - rodzina, 5 osób;
SIERAKOWSKI I.N.;
SENIUK I.N.;
WILCZOPOLSKI Stanisław;
WALIŃSKI - rodzina, 3 osoby;
WYRZYKOWSKA Krystyna, żona inż. Henryka W.;
JAKUBOWSKI małżeństwo lat ok. 50  I.I.N., (rodzice Krystyny po mężu Wyrzykowskiej);
SZANIAK I.N. (emerytowany st. sierżant);
ZAGÓRA - małżeństwo i 6 dzieci;
MEJKSZTAN - małżeństwo: Włodzimierz i Józefa,
PLUTA Stanisław lat 33 (pracownik kopalni), żona Helena lat 39, syn Janusz lat 5;
HOLC Władysław, ogrodnik, Czech.
JAWORSKA I.N. (żona Jana) z dzieckiem;
GABRYŚ I.N. (teściowa p. Zioła);
ZUCHOROWSKA Aniela lat 20 i jej syn 1 rok;
JASIŃSKA I.N. lat 40;
FURS I.N. - ojciec i syn lat 10;
BAKINOWSKI Aleksander (lekarz dyżurujący w szpitalu) i żona Elżbieta; (źrodło)
BORYSOWICZ Jan lat 21, student medycyny; (źrodło)
SAWICKI Bronisław, żona Ola z domu Oborska, jej mama Anna Oborska, córka Bożena
KACPEREK Krystyna 1938 i Alicja 1940 - córeczki Józefa i Stefanii (inf. Czesław Kasperek)
SALEJ Dorota - niania u państwa Mejksztan
Pacjenci szpitala - kilka osób spłonęło w wyniku podpalenia budynku szpitala.
Uwaga: osoby, które znają nazwiska ofiar nieujętych powyżej, proszone są o przysyłanie informacji w celu uzupełnienia listy.

Data powstania strony:  grudzień 2005 r., ostatnia aktualizacja: wrzesień 2008 r.

podstrona jest częściąwww.wolyn.ovh.org

Strony o Wołyniu przystosowane do rozdzielczości ekranu 1024 x 768