Projekt WYKAZU RODZIN wg gospodarstw, stan
w około 1939 r.
|
1. |
BUJALSKI |
Zbigniew Włodzimierz ur. w Usiczach w 1906r, żona Antonina z d.
Szczebetowicz ur. w Werbicznie
w 1904r., dzieci: Janina ur.1925r.w Białostoku, Ryszard ur.1927r.
na Jamkach |
|
2. |
BILEWICZ |
Kalikst, żona Stanisława z d. Holc, dzieci: Stanisław
r.1922, Mikołaj r.1925, Jan r.1928, Stefan r.1929, Stanisław
r.1931, Eliasz r.1934, Cecylia Wanda r.1936
|
|
3. |
FUKIET |
Ludwik r.1875, żona Paulina r.1878 z d. Szwajkowska, dzieci:
Adam r.1906 (poniżej), Julianna r.1908 i Antoni r.1918 |
|
4. |
FUKIET |
Adam r.1906 - syn Ludwika i Pauliny, żona Janina
r.1910 z d. Jastrzębska, syn Czesław r.1938 |
|
5. |
HOLC |
Józef, żona Karolina (? może Józefa z Kowalewskich
lub Kowalskich i córka Teresa Ludmiła r.1941) |
|
6. |
HESING |
Antoni r.1880, żona Petronela r.1890 z d. Malec, dzieci: Adam
r.1911, Apolinary r.1918 i Kazimierz r.1921 |
|
|
HESING |
Adam r.1911, żona Helena z d. Krawczyńska
r.1916, syn Henryk r.1937 |
|
7. |
JASTRZEMSKA |
Helena, wdowa r.1882, dzieci: Apolinary r.1904,
Antoni r.1909 i Weronika r.1917 |
|
8. |
JASTRZĘBSKI |
Zenon r.1874, wdowiec po Józefie z d.Okorska, dzieci: Józef r.1909, Antoni
r.1916, Helena r.1921, Eugenia r.1922 i Jadwiga r.1925 |
|
9. |
KAMASZYN |
Wincenty, żona Maria z d. Jastrzębska,
dzieci: Helena r.1920, Władysława r.1922 (jej córka Irena
r.1941), Józef r.1923, Wincenty r.1925 oraz syn Marii - Tadeusz
Leszek Kamaszyn r.1938 |
|
10. |
KAWARSKI |
Edward r.1895 - syn Antoniego i Wilhelminy z Rudnickich,
żona Kazimiera z d. Lesiecka, dzieci: Hieronim Leon r.1929,
Roman |
|
11. |
KAWARSKI |
Marceli r.1903, żona Leokadia r.1910 z d. Gryczewska,
syn Antoni-Bogusław r.1937 |
|
12. |
KOWALSKI |
Władysław r.1894 - syn Filipa i Apolonii z d. Siedlecka,
żona Leokadia r.1907 z d. Wereżyńska, dzieci: Zdzisław Zbigniew
r.1937, Wanda r.1940 |
|
13. |
KOWALSKI |
Jan r.1900, żona Jadwiga r.1911, córka Halina
r.1934 |
|
14. |
KRUPIŃSKI |
Jan r.1865, żona Stanisława r.1875, dzieci:
Konstancja r.1909, Barbara r.1911, Maria r.1913, Helena r.1915,
Tadeusz Dudkiewicz r.1916 |
|
15. |
KRUPIŃSKI |
Michał r.1894 - syn Franciszka i Anieli z d. Olszanowska, żona
Cecylia (Cyryla) z d. Kwarska, dzieci: Stanisław
r.1921, Genowefa Ludmiła r.1923, Antoni Józef r.1924, Edmund
r.1926, Adam r.1928, Joanna r.1930 |
|
16. |
ŁASKARZEWSKI |
Stefan r.1885, żona Bronisława r.1885, dzieci: Władysław
r.1905, Maria r.1908, Józefa r.1910 i Tadeusz r.1918 |
|
17. |
MOŹDZIRSKI |
Wincenty r.1850, żona Paulina r.1865 z d. Folkowska
(z Talków?), synowie Izydor r.1890 (ż. Paulina Kowalska
r.1891 i dzieci: Jan, Stanisław, Eugeniusz), Ignacy (poniżej) |
|
18. |
MOŹDZIRSKI |
Ignacy r.1900 - syn Wincentego i Pauliny z d. Folkowska,
żona Janina z d. Marcinkowska r.1901, dzieci: Anna r.1926,
Antoni-Ludomir r.1933 |
|
19. |
MOŹDZIRSKI |
Feliks r.1893, żona Helena r.1899 z d. Majewska, dzieci: Tadeusz
r.1921, Jadwiga r.1923, Dionizy r.1925 i Zbigniew r.1930 |
|
20. |
RUDNICKI |
Józef r.1868, żona Julianna r.1879 |
|
21. |
RUDNICKI |
Wincenty r.1888, żona Antonina r.1890, dzieci:
Jadwiga r.1915, Adela r.1918, Heronima r.1926 i Adam r.1923.
Wincenty zamordowany przez UPA (w zamkniętej dłoni trzymał swój
złoty zegarek) |
|
22. |
RUDNICKI |
Leonard r.1904 - syn Stanisława i Teofili z d. Kawarska, żona Leontyna
r.1902 z d. Moździrska, córka Stanisława
r.1932, Helena r.1938 |
|
23. |
RUDNICKI |
Marian r.1891, żona Helena r.1901, bezdzietni |
|
24. |
SAWICKI |
Feliks r.1905 - kowal, żona Regina r.1900, dzieci:
Jadwiga r.1926 i Lucjan r.1935 |
|
25. |
SZPAK |
Szymon r.1918, wdowiec |
|
26. |
RUDNICKI |
Tadeusz - syn Kazimierza i Katarzyny z d. Komarowska, wnuk Alojzego i Pauliny z
d. Marcinkowska, żona Konstancja ze Szkuratowskich Sobolewska, mieli dużo dzieci w tym Zofię i Genowefę.
Rodzeństwo Tadeusza to: Wanda, Paulina, Bronisława, Stanisław, Wacław
(ż. Feliksa Lisowska) i Bolesław. |
Obecnie brak więcej
informacji. Proszę Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
L.p. |
 |
Informacje dostarczone w zakresie: |
 |
|
1. |
Ryszard Bujalski |
[luty 2008] poz.1, [maj
2009] poz. 2-25 oraz wspomnienia, [maj 2009] przedwojenne
ZDJĘCIA rodzinne oraz ZDJĘCIA
z 2006 r. |
brysio80(a)interia.pl |
|
2. |
Andrzej Mielcarek |
[maj i październik 2009] uzup. w poz. 9, 10, 11, 18
i 2-6, 8, 15,22 dzięki
"Wykazom osób z akt parafialnych diecezji łuckiej do 1945"
-opr. ks. W.W. Żurek. |
Strony o Wołyniu |
|
3. |
Wiesław Rudnicki |
[sierpień 2009] poz. 26 z opowieści syna Wandy Rudnickiej - Władysława i z opr. księdza Żurka |
rudzik6(a)wp.pl |
|
4. |
Ryszard Billewicz |
[październik 2009] uzup. w poz. 2 |
bilarysia(a)wp.pl |
Wspomnienia Ryszarda Bujalskiego
Kol. Jamki położona 5 km na południe od Torczyna, wśród malowniczych wzgórz (do 903 m n.p.m.) i dolin, które dawniej były poprzecinane polnymi drogami, miedzami wraz z porozrzucanymi zabudowaniami gospodarstw rolnych. Każde gospodarstwo było najczęściej otoczone sadami owocowymi, zagonami warzywnymi, kwiatami, a czasami chwastami. Obok siebie mieszkali w większości Polacy i Niemcy, oraz Ukraińcy i dwie rodziny żydowskie, które zajmowały się handlem. Do wzorowych polskich gospodarstw zaliczano: zabudowania gospodarcze Rudnickich Wincentego i Mariana, które były kryte blachą. Mieszkańcy byli przywiązani do swych miejsc zamieszkania, dorobku życia, udzielali sobie wzajemnej pomocy sąsiedzkiej, materialnej, zawodowej i duchowej. Żyli w zgodzie. Może dlatego w 1926 roku moi rodzice tu zamieszkali aż do 1938 roku.. Ponownie byliśmy zmuszeni zamieszkać tu w latach 1942/3 na gospodarce poniemieckiej, po przymusowym wysiedleniu z Białostoku. Wówczas najbliższymi sąsiadami byli od wschodu i południa Ukraińcy, a od północy i zachodu cała polska kolonia..
Polacy, przed 1939r., zorganizowali koło gospodyń, małą bibliotekę, amatorski zespół teatralny kierowany przez nauczycieli miejscowej szkoły czteroklasowej , spółdzielczy sklep wielobranżowy. W naszym nowo wybudowanym domu mieszkalnym urządzono cztery-klasową szkołę, w której w jednej sali uczono równocześnie dwie klasy.
Drugim dramatycznym wydarzeniem w moim życiu, po likwidacji getta w Torczynie, było obejrzenie ciał zamordowanej rodziny Moździrskich (częściowo spalonych) wraz z zabudowaniami gospodarczymi. W pogodną zimową noc 1943r. około 20 Ukraińców przybyło dwoma zaprzęgami sań. Otoczyli zabudowania i dokonali mordu bestialskiego na Janinie
- lat 42, Annie - lat 17, Ludomirze - lat10. Ojciec, Ignacy, w momencie otaczania zabudowań, przebywał na zewnątrz domu /potrzeby fizjologiczne/. Zauważył zbliżające się dwa zaprzęgi sanek. Wstępnie ocenił, że nadjeżdżają koledzy. Po usłyszeniu słów:
"uważajcie on może mieć broń". Domyślił się, że mogą to być osobiste porachunki, ale był pewny, że nie grozi nic rodzinie. Na ucieczkę też było już za późno. Ignacy schował się w dołku obok kopca z ziemniakami, wykopanym podczas zabezpieczania ziemniaków przed mrozem. Później, obok miejsca ukrycia, stał Ukrainiec, zabezpieczał rabusiów i nie dostrzegł zrozpaczonego ojca, który słyszał przebieg tortur wykonanych przez sąsiadów-Ukraińców, w tym bliskiego przyjaciela córki. Widok spalonych zabudowań i ciał wywarł na Polakach, mieszkańcach Jamek, przygnębiającą atmosferę. Ogólnie oceniono, że powstaje
"samostijna" Ukraina rękoma zabrudzonymi krwią polskich bezbronnych kobiet i dzieci. Ta tragedia była kolejnym doświadczeniem sugerującym o nadchodzących niebezpieczeństwach. Stosunki międzyludzkie zmieniły się tak mocno, że nie można było ich zrozumieć. Zapanował niepokój wśród rodzin polskich. A nasi sąsiedzi pochodzenia ukraińskiego zachowywali się różnie. Starsi wiekiem byli smutni i wstrząśnięci, a młodzi dumni i pełni zwycięstwa. Starali się rozpoznać co dzieje się wśród rodzin polskich. Początkowo ukrywaliśmy przed Ukraińcami, że już noce spędzamy w ukryciu. Poranny powrót do własnego domu był koszmarem. Wchodził najczęściej najodważniejszy, następnie podawał informację
- sygnał "droga wolna" i dopiero wchodziła pozostała część rodziny. W takiej atmosferze mamusia postanowiła opuść kolonię Jamki i zamieszkać w Łucku.
Podróż do Łucka, zamierzamy pokonać z przerwą na Budkach Usickich, gdzie planowaliśmy pozostawić krowę. W blasku słońca wiosennego wspólny wymarsz w nieznaną przyszłość. Opuszczaliśmy kolonię Jamki. Mamusia z Jasią, udają się w podróż na furmance, załadowaną naszym dotychczasowym dorobkiem przez Zamogile na Budki Usickie Ja, wraz z krową specjalnie przygotowaną, wyruszam piechotą na skróty. Dbaliśmy o naszą żywicielkę
- na złe i dobre czasy. Wspólnie wybraliśmy krótszą drogą, ponieważ krowa nie była w stanie nadążyć za furmanką. Wychodząc z podwórka, w towarzystwie krowy, nie odwracałem się, odczuwałem żal za pozostawianym tu kilku miesięcznym spokojnym i szczęśliwym życiem. Dotarliśmy na wzgórze, obok zabudowań Łoburskich i mijałem rówieśników zajętych jakąś zabawą. Tradycyjnie pozdrowiłem, W odpowiedzi usłyszałem
"zariżem Laszka". Tu rozegrały się niezapomniane moje wielkie przeżycia. Ukraińscy rówieśnicy, przerywają dotychczasową zabawę i gromadą rozpoczynają bieg w moją stronę z powtarzającymi się okrzykami
"zariżem Laszka". Przerażony uderzyłem krowę szpicrutą i rozpoczęliśmy wspólną ucieczkę. Słyszałem za sobą tylko przeraźliwy wrzask i przekleństwa. Serce moje zaczęło walić tak mocno, jakby chciało za chwilę wyskoczyć z mej piersi. Uciekaliśmy, a ja trzymając się za grzbiet krowy, ciągle popędzałem ją i kontrolowałem odległość dzielącą od napastników. Przecież mój los zależał od sprawnego biegu krowy i mojej wytrzymałości. Ten strach i posłusznie biegnąca krowa w konsekwencji pozwoliły mi oddalać się z szybkością, na jaką nigdy nie potrafiłbym się zdobyć. Pamiętam ile wysiłku wkładałem w to, żeby być lepszym od napastników. Na szczęście odległość od napastników rosła. Zasapany, zwolniłem nieznacznie swój bieg. Odwróciłem się w przeciwnym kierunku. Napastnicy byli zmęczeni, nadal krzykliwi, ale pozostawali coraz dalej od celu, aż zrezygnowali z dalszej pogoni. Ja uciekałem jednak nadal, aż do momentu, gdy oceniłem, że jestem już prawie bezpieczny. Zmęczony i przerażony dotarłem szczęśliwie na Budki Usickie. Radosne spotkanie z najbliższymi. Kilkakrotnie odtwarzałem przebieg zdarzenia. Większość podkreślała, że tylko dzięki Boskiej opatrzności i stabilnemu biegowi krowy, uratowałem się od tragedii, a najprawdopodobniej i od śmierci. Następnego dnia wspólnie dotarliśmy do Łucka
- pozornie bezpiecznego miejsca schronienia przed UPA. Straciliśmy swój następny dom rodzinny - świat pokoju, niezależności, gdzie Mamusia uczyła nas prostoty, uczciwości i modlitwy. Ponownie staliśmy się uzależniani od najbliższych. Pogodziliśmy się z uzależnieniem, ponieważ w tych okolicznościach bez ich wparcia napotykalibyśmy na większe trudności w przetrwaniu.
Na początku IV kwartału 1943 roku mieszkaliśmy nadal w Łucku na Raszńskiego 26 wspólnie z rodziną Kawarskiego Edwarda z Jamek, jego żoną Kazimierą i synami Romanem i NN. Pan Edward bardzo często wyjeżdżał na Jamki i przywoził artykuły pierwszej potrzeby wraz z aktualnymi dziejami Polaków mieszkającymi jeszcze na Jamkach i Torczynie.
P. Sawicka, żona kowala z Jamek zamieszkała w Torczynie. Udała się na Jamki do swych zabudowań po żywność i weszła na minę przeciwpiechotną, która urwała jej nogę. Pomoc nie nadeszła. Zmarła w samotności w wyniku upływu krwi.
Podczas grupowej, ale bez ochrony, dostawy żywności do Łucka zginął Wincenty Rudnicki w Usiczach obok cmentarza prawosławnego, z którego zaatakowali bandyci. Podczas zbierania ciał, okazało się że Wincenty Rudnicki trzymał w dłoni kieszonkowy złoty zegarek, zakupiony w Ameryce.
W roku 1944, w styczniu banda UPA przeprowadziła napad na kolonię Jamki, było to następnego dnia po napadzie na Nieświcz i tu szybka pomoc z Antonówki ocaliła ludność przed rzezią. Romuald Radziewicz tak pisze:
"Napad na Nieświcz i ewakuacja ludności z tej wioski zbiegła się w czasie z napadem na kol. Jamki. Wracając z Nieświcza po udzieleniu im pomocy, dowiedzieliśmy się o napadzie na Jamki. Niektórzy z nas przesiedli się zatem bezzwłocznie na wozy idące z odsieczą do Jamek. Uczestnicy tej akcji opowiadali nam później o jej przebiegu. Upowcy okrążyli stosunkowo słaby oddział broniący się w Jamkach i gdyby nie silna i zdecydowana akcja naszego oddziału przeprowadzonego na odsiecz to za kilka godzin obrona Jamek zostałaby rozbita. Bogu dzięki, wysłana przez nas odsiecz zdążyła w ostatniej chwili i upowcy zostali rozbici. W Jamkach zastaliśmy tragiczną sytuację: ranni obrońcy i pozostali przy życiu byli u kresu sił. Znaczna ilość zabitych. Nasz oddział popędził upowców aż pod wsie Hat i Teremki paląc i niszcząc wszystko po
drodze".
Przejeżdżałem dwukrotnie przez kolonię Jamki:
W 1995r z wielkim smutkiem obejrzałem tylko "owdowiałe" wzgórza, pagórki i doliny przygotowane do kołchozowej uprawy. Jednocześnie stwierdziłem, że
znikła dawna infrastruktura kolonii. Napotkałem na duże trudności podczas porównywania rzeczywistości z zapamiętanymi kadrami. Nie odnalezieniu dawnych śladów życia. Dostrzegłem tylko lasek przy którym mieszkaliśmy w 1942/3 latach. Przy odtwarzaniu przeszłości pomogły mi mieszkanki z Sadowa, które podwoziliśmy.
Przejeżdżając w 2006 i 2007r., wraz z córkami i wnukiem, można już było dostrzec wyrastające krzaki z miejsc, gdzie dawniej były zagrody gospodarskie i lasek przy którym mieszkaliśmy w latach 1942/3. Zatrzymaliśmy się dwukrotnie. Nie ma na świecie miejsca, które tak trwale zawładnęły moją wyobraźnią. Przypatrywaliśmy się miejscom mego urodzeni, a następnie tragicznych mych przeżyć. Wykonałem kilka zdjęć, które załączam wraz z zdjęciami z przed 1939roku
Oglądając te zdjęcia odczuwam dumę, że żyję i tą drogę w swym życiu mogę bezpiecznie przejeżdżać. Zastanawiałem się nad swym dzieciństwem, latach szkolnych, mieszkańcach tej kolonii, niepowodzeniach okupacyjnych, które dane mi było tu wspólnie przeżyć. Wspominałem również Wincentego Kamaszyna jak pomagał mi uciekać w 1940 roku przed deportacją z Białostoku przez Jamki w nieznane. Myślałem również o mieszkańcach,
"co by Oni opowiadali, gdyby byli teraz tutaj - na byłej kolonii Jamki. Chętnie bym wziął udział w takim spotkaniu. Każdy taki kontakt wymaga wysiłku mentalnego, fizycznego i finansowego, ale byłby to praktyczny następny krok nawiązujący stałą więź teraźniejszości z przeszłością"
Ryszard Bujalski, maj 2009.
Data powstania strony: wrzesień 2008
r., ostatnia aktualizacja: październik 2009
r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
|