Dzieje Małyńska są nierozerwalnie związane z budową linii kolejowej Równe - Wilno,
której budowę zakończono w 1905 roku. Najpierw na terenie obecnego Małyńska powstała
baza dla budowniczych, później stacja kolejowa. Wokół stacji kolejowej do 1915 roku
rozwinęło się typowe na owe czasy osiedle robotnicze. Jest ono położone według
orientacji północ południe w odległości 28 km na południe od miasta powiatowego
Sarny i w odległości 28 km na północ od miasta powiatowego Kostopol, stanowiąc
część składową powiatu kostopolskiego.
Oba te powiatowe miasta leżą na tej samej linii kolejowej
i co charakterystyczne - powstały jako miasta mniej więcej w tym samym czasie, w którym
powstał Małyńsk. Biorąc pod uwagę wschód zachód, Małyńsk leży w odległości 18
km na wschód od gminnego miasteczka Stepań nad Horyniem i w odległości 18 km na
zachód (z odchyleniem w kierunku północnym) od gminnego miasteczka Berezno nad
Słuczą, stanowiąc część składową gminy Berezno. Obydwa miasteczka, choć miały
bardzo stary rodowód, zostały pominięte przy wytyczaniu przez Rosjan trasy kolejowej
Równe - Wilno i w związku z tym pozostały bez połączeń kolejowych. W tym stanie
rzeczy Małyńsk od początku swego istnienia pełnił dla tych miasteczek, z którymi
był połączony nieutwardzonym traktem, rolę ich osobowo-towarowej szerokotorowej stacji
kolejowej.
Ta osobliwa symetryczność wobec siedzib sąsiednich ze
sobą powiatów i gmin była wzmocniona także osobliwą symetrią wobec bezpośrednio
sąsiednich stacji kolejowych i wsi. I tak w kierunku północnym, przy linii kolejowej, w
odległości 4 km od Małyńska leżała stara polska wieś Karaczun (bez stacji lub
przystanku kolejowego, ale z przejazdem kolejowym), a dalej w odległości 12 km- stacja
kolejowa Niemowicze (bez osiedla). W kierunku południowym, przy linii kolejowej w
odległości 4 km od Małyńska, leżała stara polska wieś Krzeszów (bez stacji lub
przystanku kolejowego i bez przejazdu kolejowego) a dalej w odległości 12 km -stacja
kolejowa Mokwin (bez osiedla). W kierunku wschodnim przy trakcie do miasteczka Berezno w
odległości 7 km od Małyńska leżała stara ukraińska wieś Polany. W kierunku
zachodnim, przy trakcie do miasteczka Stepań, w odległości 7 km od Małyńska, leżała
stara ukraińska wieś Kazimierka Miejsce, w którym powstał Małyńsk było przed
rozpoczęciem budowy linii kolejowej uroczyskiem zwanym Kozą. W dawnych czasach
znaleziono podobno w tym miejscu tonącą w bagnie kozę (w miejscowej ukraińskiej gwarze
oznaczało to sarnę), którą uratowano i puszczono wolno. Po zbudowaniu stacji kolejowej
uroczysko Koza otrzymało oficjalną nazwę Stancja Małynskaja (był to zabór rosyjski,
więc wszelkie oficjalne nazwy miały brzmienie rosyjskie). Tę nazwę nadał staremu
uroczysku w 1905 roku car Mikołaj II podczas swego inauguracyjnego przejazdu specjalnym
pociągiem po nowo wybudowanej linii kolejowej. Nazwa Małyńskaja pochodzi od wymawianego
po rosyjsku nazwiska żony polskiego magnata kresowego - Małyńskiego, przez włości
którego na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów przebiegała ta nowo zbudowana linia
kolejowa. Uhonorowanie przez cara w tym przypadku Pani Małyńskiej, a nie Pana
Małyńskiego (nazwa musiałaby brzmieć wówczas "Stacja Małyńskiej), miało być
podobno oddaniem czci wdziękom Pani Małyńskiej, gdyż wedle rozpowszechnianym na tym
terenie wieści, była to kobieta o nadzwyczajnej urodzie.
Wraz z powstaniem stacji kolejowej zainstalowały się w
Małyńsku dwie wielkie firmy handlowe i gildie (najwyższa ranga kupiecka w carskiej
Rosji), zajmujące się eksploatacją okolicznych lasów i wysyłką drewna do krajów
zachodniej Europy, zbudowano tam duży tartak oraz wielką smolarnię (fabryka
produkująca terpentynę i węgiel drzewny) Jedna firma była własnością Hermana, druga
Klejda. Obaj byli wielkimi kapitalistami narodowości żydowskiej. Ogół nazywał te
firmy skrótowo, według nazwisk właścicieli: Herman i Klejd. Firma Hermana
specjalizowała się przede wszystkim w eksporcie drewna w kierunku południowo zachodnim,
a więc do Austrii, Szwajcarii i Włoch, w związku z czym najwyższej rangi urzędnicy
tej firmy rezydujący w Małyńsku, rekrutowali się z Równego i Lwowa. Firma Klejda
specjalizowała się przede wszystkim w eksporcie drewna w kierunku zachodnim, a więc do
Niemiec, Holandii, Belgii i Anglii i dlatego najwyższej rangi urzędnicy rezydujący w
Małyńsku, rekrutowali się z Warszawy. Tartak był własnością spółki, której
głównymi udziałowcami byli zarówno Herman jak i Klejd, a także Pan Małyński.
Udziały Małyńskiego przeważały prawdopodobnie w tej spółce, gdyż zarządcą
tartaku, rezydującym w Małyńsku, był Tarnowski, członek słynnego magnackiego rodu
Tarnowskich. Smolarnia była własnością Minca, kapitalisty narodowości żydowskiej,
pochodzącego z Warszawy.
W ówczesnym Małyńsku powstało olbrzymie zapotrzebowanie
na robotników. Zapotrzebowanie to pokryto przymusowym zesłaniem do Małyńska
aresztowanych i skazanych uczestników rewolucji w 1905 roku z Warszawy, Łodzi,
Zagłębia Dąbrowskiego, Mińska, Rygi, Petersburga, Moskwy, Rostowa n. Donem, Odessy,
Charkowa, Kijowa i innych przemysłowych miast Rosji. Wśród tych zesłańców były
również kobiety, ale tylko Rosjanki. Zesłańcy byli wolni i mogli żyć jak chcieli,
lecz nie można im było opuszczać Małyńska i jego okolic bez specjalnych zezwoleń
komendanta rosyjskiej żandarmerii. W Małyńsku tworzyli oni niezwykłą społeczność,
która nadała ton tej miejscowości na długie lata. Wśród tej społeczności nie
miały żadnego znaczenia podziały na narodowość, religię, płeć, pochodzenie
społeczne itd. Jedynym wyróżnikiem osobistym było hołdowanie takiej lub innej
ideologii. Byli więc bolszewicy, mienszewicy, anarchiści, ludowcy, socjaldemokraci,
socjaliści, radykałowie. Między grupami o różnej orientacji politycznej dochodziło
do permanentnych zażartych dyskusji przy pracy, w karczmach, na ulicy, podczas różnych
spotkań towarzyskich, podczas gier karcianych w "oczko" lub pokera i na
różnych wiecach zwoływanych przez taką lub inną orientację polityczną. Czasami
dochodziło też do bójek "na pięści". Żandarmeria rosyjska pozostawała
neutralna i interweniowała tylko wówczas, gdy bójka nabierała zbyt rozległych
rozmiarów. Społeczność ta była w olbrzymiej większości ateistyczna. W związku z
tym aż do wybuchu II wojny światowej nie było w Małyńsku żadnego sakralnego obiektu.
Ci którzy chcieli praktykować swą wiarę korzystali z kościoła rzymskokatolickiego i
prawosławnej cerkwi we wsi Kazimierka położonej w odległości 7 km na zachód od
Małyńska. Tam też chowano zmarłych tych wyznań, gdyż w Małyńsku pierwszy cmentarz
i to tylko prawosławny powstał dopiero w 1937 roku. Wierzący mieszkańcy Małyńska
wyznania mojżeszowego odbywali swe praktyki religijne w najbliższych miasteczkach
Berezno i Stepań. Tam też chowano zmarłych tego wyznania.
Małyńsk rozbudowywał się według pewnego planu,
wzdłuż linii kolejowej. Po wschodniej stronie tej linii, biorąc pod uwagę kierunek
północy do południa, najpierw ulokowano stolarnię i północny przejazd kolejowy,
następnie tartak, a między stolarnią i tartakiem przebiegała szerokotorowa bocznica
kolejowa kończąca się na tzw. Wadze. Od wagi rozpoczynała się kolej wąskotorowa
wiodąca w różnych rozgałęzieniach w kierunku wschodnim do odległych głębi puszcz,
w których następował wyrąb lasów. W pewnej odległości od tartaku i od torów
szerokotorowej kolei było kilka budynków mieszkalnych, w których mieszkali urzędnicy.
Na wschód od tych bloków były tzw. czworaki, w których mieszkali etatowi robotnicy
ruchu i serwisu technicznego. Poniżej roztaczały się rezydencje otoczone parkiem
sięgającym aż do południowego przejazdu kolejowego. Pomiędzy linią kolejową a
parkiem otaczającym rezydencje po zachodniej stronie ulicy biegnącej wzdłuż parku,
rozciągały się obszerne składy drewna w postaci bali i klocków wysyłanych do
odbiorców bez przeróbki tartacznej. Tuż przy południowym przejeździe, lecz po
zachodniej stronie linii kolejowej, znajdował się duży budynek klejowy, a obok po
drugiej stronie traktu Berezno -Stepań, mieszkania i gospodarcze zabudowania nadzorcy
kolejowego, zwanego starszym towarowym. W połowie 2-u kilometrowej odległości między
przejazdami kolejowymi (północnym i południowym), po zachodniej stronie linii kolejowej
znajdowały się zabudowania stacji Kolejowej wraz z budynkiem mieszkalnym dla kolejarzy,
perony pasażerskie i umowne przejście dla pieszych przez stacyjne tory kolejowe (do 1942
r. Było ono wyznaczone wydeptaną ścieżką). Kilkaset metrów na północ od stacji
kolejowej znajdował się skład paliw płynnych, olejów i smarów, a nieco dalej
towarowa rampa kolejowa z budynkiem magazynowym. Do obiektów tych była doprowadzona
specjalna bocznica kolejowa, zwana zachodnią.
Nieco na południowy zachód od tego składu i rampy
kolejowej usytuowana była poczta. Od poczty w kierunku południowym, aż do traktu
Berezno- Stepań, przechodzącego przez przejazd południowy biegła główna ulica
osiedla, mająca długość ok. 1,3 km. W okresie II Rzeczypospolitej nosiła ona nazwę
ulicy 3 Maja. Przy tej ulicy rozlokowane były domy mieszkalne, sklepiki, karczmy,
hoteliki, masarnie, fryzjernie itp., a w bliższej i dalszej od niej odległości
mieściły się osiedla robotnicze, składające się z różnego rodzaju prymitywnych
ziemianek. Ulica ta w owym czasach to właściwie częściowo zakrzewiony
kilkudziesięciometrowej szerokości pas ziemi, na którym nie wolno było budować, a po
którym jeździło się i chodziło jak się komu chciało. W Małyńsku w tym okresie nie
było w ogóle takich instytucji, jak szkoła, ambulatorium, apteka, straż pożarna itd.
Najbliższe tego typu instytucje znajdowały się w gminnych miasteczkach Berezno i
Stepań lub w powiatowych miastach Kostopol i Sarny (łatwiej dla mieszkańców Małyńska
dostępnych ze względu na połączenie kolejowe). Wybuch I wojny światowej w 1914 r.
spowodował powszechną amnestię dla tutejszych zesłańców i ich masowy pobór do
wojska rosyjskiego. Dla Małyńska rozpoczął się nowy rodzaj jego dziejów.
Wybuch I wojny światowej rozpoczął nowy rozdział w
dziejach Małyńska. Nastąpiła powszechna amnestia dla tutejszych zesłańców i ich
masowy pobór do wojska rosyjskiego. Sam Małyńsk poddano totalnemu zniszczeniu, paląc i
niszcząc w inny sposób wszystko co na jego terenie dotychczas zbudowano, z wyjątkiem
kilku budynków, w których, jak należy domniemywać, kwaterowało wojsko. Był to
najprawdopodobniej jakiś kolosalny błąd tyłowych komendantów wojskowych Rosji,
którzy wedle powszechnej wówczas opinii zadziałali bez porozumienia się z dowództwem
frontowym, które w odległości 100 km na zachód od Małyńska przygotowywało w tym
czasie silną linię obronną, na której zatrzymano się aż do stycznia 1918 roku.
Życie w Małyńsku na długi czas zamarło.
W pierwszych tygodniach 1918 roku Małyńsk zajęli Niemcy,
którzy zgodnie z traktatem zawartym z nowopowstałym bolszewickim rządem Rosji objęli w
swe władanie tę cześć b. carskiej Rosji, która obejmowała uściśloną geograficznie
ziemie, określone w tym traktacie mianem Ukrainy. Powstało wówczas pod patronatem
niemieckich wojsk okupacyjnych nowe państwo zwane wówczas "hetmańską
Ukrainą". Tym państwem z poręki Niemców rządzili dawni rosyjscy wojskowi,
policjanci i urzędnicy z tym, że musieli oni wywodzić się z Ukrainy. Żaden z nich nie
mógł być jednak tzw. Wielkorusem (Rosjaninem), Białorusinem lub Polakiem, w związku z
tym zaistniał na terenie tego państwa dość istotny problem. Nikt z byłych rosyjskich
wojskowych, policjantów i urzędników, chodź pochodzących z Ukrainy, nie znał języka
ukraińskiego "sensu stricte", gdyż język ten na terenie Rosji w ówczesnym
rozumieniu warstw wykształconych i miejskich nie był językiem narodowym, lecz gwarą
tubylczych chłopów. Językiem nie gwarowym, czyli narodowym w rozumieniu tychże warstw
był powszechnie używany język rosyjski. Nikogo z wyjątkiem Niemców, nie dziwił więc
fakt, że rządząca elita tego nowego państwa posługiwała się nie ukraińskim, lecz
rosyjskim językiem. Zdenerwowani tym faktem Niemcy nakazali członkom tej elity uczyć
się obowiązkowo języka ukraińskiego na specjalnie zorganizowanych dla nich kursach.
Okres okupacji niemieckiej przyniósł pod każdym
względem znaczną stabilizację, wskutek czego do Małyńska wracała masowo z miasta
Chersoń jego poprzednia ludność. Stopniowo ze zgliszcz i ruin zaczęły wyłaniać się
zręby nowych domów ale o standardzie o wiele niższym niż poprzednio, choć ten
poprzedni w przeważającej mierze także nie był zbyt wysoki. Jednakże wraz z
opuszczeniem Ukrainy przez Niemców na początku 1919 roku, ta krótkotrwała stabilizacja
uległa bardzo szybko całkowitemu rozpadowi. Mniej więcej do połowy 1919 roku
rządziły Małyńskiem zmieniające się co parę tygodni różne ukraińskie
ugrupowania, złożone przeważnie z bardziej uświadomionych narodowo okolicznych
chłopów, z reguły o zabarwieniu nacjonalistycznym, choć nie uznających siebie
wzajemnie.
Takie ugrupowanie, które zdobywało Małyńsk,
rozpoczynało swe rządy od pogromu Żydów na zajętym przez siebie terenie. Celem
pogromu było zdobycie środków na sprawowanie władzy. Pogromy nie charakteryzowały
się w zasadzie zabójstwami, lub fizycznymi udrękami. Pod groźbą użycia siły, lub
przy użyciu siły wymuszano na ludności żydowskiej odpowiednio ustalone haracze w
postaci różnych kosztowności i tzw. twardej waluty. Zdarzało się jednak i takie
ugrupowanie, które nie przeprowadziło pogromu, lecz wyemitowało własną walutę w
postaci wielometrowej zadrukowanej taśmy, z której poprzez odcięcie otrzymywało się
odpowiednią ilość odcinków odpowiadających określonej kwocie.
Mniej więcej w połowie 1919 roku do Małyńska i jego
okolic dotarły oddziały Atamana Petlury, dowódcy ukraińskich sił zbrojnych,
będących w dyspozycji Dyrektoriatu, czyli rządu tzw. Wschodniej Ukrainy (po Rosji),
powstałego po ustąpieniu Niemców z Ukrainy, dążącego do ustanowienia niepodległej i
zjednoczonej Ukrainy, współdziałając w tym względzie z rządem tzw. Zachodniej
Ukrainy (po Austrii). Dążenie to napotkało z miejsca na niezmiernie silny opór innych
sił, tj. Armii Czerwonej i armii "białych" Rosjan na tzw. Wschodniej Ukrainie,
oraz Polskich Sił Zbrojnych (Wschodnia Galicja), Czechosłowackich Sił Zbrojnych (Ruś
Zakarpacka) i Rumuńskich Sił Zbrojnych (Bukowina), na tzw. Zachodniej Ukrainie.
Wypierany przez zrewolucjonizowanych i zrusyfikowanych przeddnieprzańskich i
zadnieprzańskich obszarów Ukrainy. Petlura dotarł ze swym wojskiem na Wołyń, gdzie
oddziaływanie innych sił zbrojnych w tym czasie było jeszcze stosunkowo słabe. W
szybkim czasie petlurowcy wchłonęli w swe szeregi działające tu niezależne dotychczas
różne ludowo-nacjonalistyczne ukraińskie ugrupowania, wskutek czego wojsko Petlury w
odczuciu ogólnym na tym terenie nabrało wybitnie nacjonalistycznego charakteru, choć
sam Petlura i członkowie tzw. Dyretoriatu byli członkami niepodległościowej
Ukraińskiej Partii Socjalistycznej, będącej jakby ukraińskim odpowiednikiem Polskiej
Partii Socjalistycznej, w skład kierownictwa której wchodził Józef Piłsudski.
Wkrótce też między Piłsudskim a Petlurą doszło do ugody, w myśl której obie strony
stały się sojusznikami w wyzwalaniu od bolszewików Wschodniej Ukrainy.
Najprawdopodobniej na tej podstawie wojska Petlury usunęły się z określonych ważnych
strategicznie terenów, na które przybyły wojska polskie. Latem 1919 roku Małyńsk
został więc obsadzony przez żołnierzy Armii Polskiej. Nikt się jednak nie
spodziewał, że mają one przed sobą przeszło roczny okres ciężkich walk z
próbującą usadowić się na tym terenie Armią Czerwoną. W wyniku powtarzających się
ofensywnych działań Armii Czerwonej,
Małyńsk przechodził wielokrotnie "z rąk do
rąk" z tym, że w rękach Armii Czerwonej był zawsze dość krótko, gdyż lepiej
uzbrojone, lepiej zaopatrzone i lepiej wyszkolone wojska polskie, dość szybko wracało
na utracony przejściowo teren. Toczące się o ten teren tak długotrwałe permanentne
walki między Armią Polską a Armią Czerwoną miały charakter zupełnie innej, nie
spotykanej dotychczas wojny, gdyż uczestniczyli w niej w różny sposób wszyscy, i
wojska i ludność cywilna. Nikt w tej wojnie nie był neutralny. Krańcowymi były
przypadki, że w tej samej rodzinie, rozumiejąc ją w sensie szerokim, znajdowali się i
stronnicy Polski i stronnicy tzw. Wolnej Ukrainy i stronnicy bolszewików. Małynsk nie
był pod tym względem wyjątkiem. Nowością był także podążający tuż za
przesuwającą się linią frontu terror polityczny bolszewików, motywowanych oficjalną
walką z kontrrewolucją, oraz prowadzona przez poszczególnych żołnierzy Armii
Czerwonej nieograniczona niczym "rekwizycja" wszystkiego, co wpadło im w ręce.
Nasilały się więc egzekucje, później odwety, następnie odwety za odwety, itd. W tym
niesamowitym chaosie i niebywałej samowoli zdarzały się mimo wszystko także
szczególne ludzkie odruchy.
Podczas wyprawy Piłsudskiego na Kijów (wiosna 1920 r.),
bolszewicy na tyłach wojsk polskich przeprowadzali różne sabotaże i dywersje. W
Małyńsku wysadzili most kolejowy. Zgodnie z ówczesną praktyką wojenną, polski
komendant wojskowy wydał rozkaz zdziesiątkowania znanych policji zwolenników
bolszewizmu (rozstrzelania co dziesiątej osoby). Egzekucję tę wstrzymał i odwołał
bez porozumienia się z decydentami kapitan Wojsk Polskich, niejaki Pan N., który do 1914
roku pracował w Małyńsku w zarządzie tartaku i znał osobiście tych ludzi.
Oczywiście dalej już nie awansował i wyszedł z armii tuż po wojnie w tym samym
stopniu, mimo dużych zasług wojennych (w Małyńsku pracował przez pewien czas znowu w
latach 30-tych w Banku Rolniczym)
Po powrocie Piłsudskiego z wyprawy na Kijów i oponowania
po raz któryś tam z rzędu przez Armię Czerwoną, wyselekcjonowano spośród ludności
grupę tzw. kontrrewolucjonistów i poddano ich egzekucji. Po rozstrzelaniu jednej osoby
dalszą egzekucję wstrzymała i odwołała wbrew rozkazom decydentów kobieta Rosjanka w
randze wojennego komisarza politycznego, która jak się później okazało, w latach
1905-1914 była na zesłaniu w Małyńsku i znała osobiście skazanych na rozstrzelanie
ludzi. Jej dalszy los był bardzo okrutny, gdyż w 1922 roku pojawiła się samotnie w
Małyńsku , w stanie wskazującym na to, że była poddana strasznym torturom.
Znajdowała w skrajnym fizycznym wyczerpaniu, a w jej pamięci jakby coś się
"pokręciło". Nigdy jednak nie wyjawiła tej swej tajemnicy. Ludność
Małyńska otoczyła ją serdeczną, wszechstronną opieką i chyba aż do swojej śmierci
przebywała w Małyńsku pod imieniem "Marusi -Kozaczki". Ostatnie władanie
Małyńskiem przez Armię Czerwoną nie trwało zbyt długo, gdyż w końcowym okresie
lata 1920 roku Małyńsk został ostatecznie zajęty przez Armię Polską. Niebawem około
50 km na wschód od Małyńska wytyczono najpierw linię demarkacyjną, a następnie
granicę państwową między Polską a ZSRR. Był to dla tych terenów rzeczywisty koniec
I wojny światowej. Małyńsk nie miał szczęścia. Wyszedł z niej zniszczony i prawie
wyludniony. Nieliczna ludność, nawet jak na te czasy, była wyjątkowo zubożona.
Bolesław Iwaniuk
atrykuł dostępny w "Wołyń
Bliżej" Nr 3 (39) |