ARCHIWUM ZABUŻAŃSKIE

ROLA I ZADANIA W OGÓLNOPOLSKIM SYSTEMIE ARCHIWÓW URZĘDÓW STANU CYWILNEGO

WSTĘP

Archiwum Zabużańskie jest jednym z bardziej znanych krajowych zbiorów archiwalnych. Aktualnie wchodzi w skład stołecznego Urzędu Stanu Cywilnego. Nazwa nadana temu archiwum jest kontrowersyjna i nieprecyzyjna. Sugeruje bowiem, że zbiory pochodzą z obszarów ziem leżących w sąsiedztwie Bugu. A przecież Podwołoczyska, Horodenkę, Kosów, Tłumacz czy Kołomyję dzieliły od Bugu setki kilometrów...

Jako datę początkową jego powstania należy przyjąć rok 1949. W wyniku podpisania umowy międzyrządowej z Ukraińską Republiką Radziecką w sprawie przekazania dóbr kultury z obszarów, które w wyniku ustalenia przebiegu granicy państwowej między Polską a ZSRR w sierpniu 1945 roku znalazły się za granicą, do Polski trafiły niektóre składniki wielowiekowego dorobku narodowego, które w czasie wojny nie uległy zniszczeniu lub rozproszeniu. Do dóbr kultury zaliczono również księgi rejestracji aktów stanu cywilnego, które sporządzane były w trybie rejestracji wyznaniowej (w urzędach parafialnych), jak też księgi stanu cywilnego obejmujące rejestrację aktów dla wyznania mojżeszowego. W zasadzie przekazano wówczas niektóre księgi lwowskich parafii rzymskokatolickich oraz większość ksiąg z izraelickich urzędów metrykalnych ze Lwowa, Tarnopola i Stanisławowa oraz miejscowości leżących na terenach województw, których miasta te były głównymi ośrodkami. Niestety, z przyczyn politycznych ówczesne władze państwowe nie podpisały odpowiednich porozumień z rządami Litewskiej i Białoruskiej SRR. W wyniku tego księgi rejestracji stanu cywilnego z obszarów północno-wschodniej Polski, które po wojnie znalazły się poza naszymi granicami, nie zostały zwrócone. Była to pierwsza ze “ścieżek”, którymi księgozbiory napływały po zakończeniu wojny.

Drugi nurt powstał przy okazji przesunięcia w latach 1945-1956 wielomilionowych mas ludności zmuszonych opuścić Kresy. Ich nowym miejscem osiedlenia stały się obszary Dolnego Śląska, byłych Prus Wschodnich oraz Pomorza Gdańskiego i Szczecińskiego. W kierunku odwrotnym przemieszczane były, m.in. w związku z tzw. Akcją “Wisła”, grupy ludności wyznania grekokatolickiego (unici), w przeważającej większości narodowości ukraińskiej. Mimo wyraźnego zakazu władz sowieckich, proboszczowie lub ich zastępcy przemycali często z narażeniem życia księgi, obrazy, cenne naczynia liturgiczne oraz inne przedmioty kultu, chroniąc je przed pewnym zniszczeniem, grabieżą lub profanacją. Spora część szczęśliwie dotarła do Polski. W niektórych nowo erygowanych parafiach na tzw. ziemiach odzyskanych, prowadzono bieżącą rejestrację stanu cywilnego w starych księgach jeszcze do 1948 roku! Podobnie traktowano kler unicki czy też duchownych prawosławnych. Gdy wraz z wiernymi opuszczali Polskę, zmuszani byli do zdawania ksiąg i przedmiotów związanych z praktykami religijnymi.

Na podstawie zarządzenia Ministerstwa Administracji Publicznej z dnia 11.08.1949 r. (Dz.U. MAP z 1949r. Nr 38, poz.268), z początkiem lat 50. rozpoczął się proces przekazywania kresowych ksiąg kościelnych do tworzącego się Archiwum Zabużańskiego przy warszawskim Urzędzie Stanu Cywilnego.

Proces przekazywania trwał około 3 lata i faktycznie – dzięki inercji machiny urzędniczej i cichemu oporowi kleru – tak naprawdę nigdy nie został zakończony. Administracja kościelna obawiała się, że księgi te zostaną po prostu zniszczone. Do dnia dzisiejszego docierają sygnały, że niektóre parafie na Opolszczyźnie i w Małopolsce przechowują księgi metrykalne z Kresów. Niedawno okazało się, że księgi niektórych parafii z b.woj.wołyńskiego zachowały się w zbiorach archiwalnych KUL w Lublinie.

Archiwum posiada również zbiór ksiąg prowadzonych w parafiach ewangelicko-augsburgskich. Należą do nich księgi parafii protestanckich związanych z tradycją luterańską. Ryt kalwiński reprezentują księgi kościoła ewangelicko-reformowanego, a także odrębnych zborów: baptystów i menonitów oraz mniejszych odłamów protestantyzmu (ewangeliczni chrześcijanie). Księgi te – poza Lwowem i Stanisławowem – należały do parafii leżących na terenach Wołynia.

Prócz Śląska Cieszyńskiego, niektórych powiatów w Wielkopolsce i Pomorza, na terenie województw wołyńskiego i lwowskiego zamieszkiwało przed wojną najwięcej osób narodowości niemieckiej. Przybycie na te ziemie ich przodków powodowane było koniecznością opuszczenia stron rodzinnych z powodu prześladowań religijnych w XVII wieku (np. menonici z Holandii i Niemiec), a także w poszukiwaniu lepszych warunków życia (bieda i głód po długotrwałych wojnach religijnych w księstwach niemieckich).

Habent sua fata libelli (łac. także księgi mają swoje losy). Niejako ubocznym skutkiem paktu Ribbentrop–Mołotow stało się przesiedlenie w połowie 1940 roku niemieckich protestantów z polskiej części Wołynia na tereny Wielkopolski, którą hitlerowcy zaanektowali i traktowali jako część składową Rzeszy (Warthegau lub Wartheland). W tej sytuacji księgi tych parafii ewangelickich znalazły się w Poznaniu, pod zarządem okręgowej Landessippenstelle (filia Sippenamt für Ostdeutsche Rückwanderer – organizacji ds. niemieckich repatriantów ze Wschodu), organu administracji hitlerowskiej, który współdziałał z policją polityczną i bardzo dbał m.in. o “czystość rasową” obywateli.

Część dalsza niniejszego opracowania poświęcona zostanie szczegółowemu omówieniu cech charakterystycznych poszczególnych elementów zbioru Archiwum Zabużańskiego.

- KSIĘGI WYZNAŃ -

CHRZEŚCIJAŃSKICH

1. PARAFIE  RZYMSKOKATOLICKIE

Cechą charakterystyczną większości ksiąg prowadzonych przez kler katolicki jest używanie dla celów rejestracji języka łacińskiego. Prócz tego wszelkie wydawane dokumenty sporządzane były w tym języku. Wyjątek stanowią księgi prowadzone przez te parafie na Wołyniu, które w czasie rozbiorów leżały w Kongresówce, czyli na obszarze zaboru rosyjskiego. Do 1918 roku rejestracja prowadzona była w języku rosyjskim. Potem naturalną koleją rzeczy język zaborców został zastąpiony polskim.

Typowa strona księgi zawiera 5÷15 aktów. Czasami z oszczędności wpisywano więcej aktów, zawsze jednak ze szkodą dla czytelności i przejrzystości wpisów.

Akty sporządzane były pismem ręcznym. W przypadku XIX-wiecznych ksiąg rejestrujących urodzenia i chrzty wpisywano następujące dane:

· rok urodzenia

· dzień i miesiąc urodzenia

· dzień i miesiąc chrztu

· imię lub imiona

· dane ojca dziecka:

imię i nazwisko

zawód lub stan

imię i nazwisko jego ojca

imię i nazwisko rodowe jego matki

· dane matki dziecka:

imię i nazwisko rodowe

imię i nazwisko jej ojca

imię i nazwisko rodowe jej matki

· dane rodziców chrzestnych:

imię i nazwisko

zawód lub stan

· dane personalne kobiety przyjmującej poród lub lekarza, jeżeli poród nastąpił w szpitalu

· dane personalne księdza udzielającego chrztu.

Przed samą ceremonią chrzcielną, przygotowany był projekt aktu. Dane o imieniu (lub imionach – nie obowiązywały ograniczenia ilościowe!) dziecka oraz dane personalne rodziców podawane były przeważnie przez chrzestnych. Im słabiej znali rodzinę dziecka, tym większe było prawdopodobieństwo wystąpienia pomyłek lub podania informacji wręcz nieprawdziwych.

W treści aktu małżeństwa, poza podstawowymi danymi personalnymi młodożeńców, umieszczano informację na temat parafii, które wystawiły stronom odpisy aktów urodzenia. Gdy kobieta zawierająca związek była niepełnoletnia (nie ukończyła 21. roku życia), zgodę na zawarcie małżeństwa musiał wyrazić jej ojciec. Jego oświadczenie było umieszczane na spodzie formularza aktu. W księgach małżeństw zachowały się także nieliczne protokoły badań przedślubnych, które sporządzali proboszczowie, gdy strony podjęły decyzję o zawarciu związku. Były dokumentami potwierdzającymi stan braku formalnych przeszkód do zawarcia małżeństwa. Zawarcie związku poprzedzone było trzykrotnym publicznym ogłoszeniem zamiaru zawarcia małżeństwa, czyli zapowiedziami.

W aktach zgonów poza danymi zmarłego, podawane były dane owdowiałego małżonka lub małżonki oraz sporadycznie imiona osieroconych dzieci. Konsekwentnie wpisywano do treści aktu przyczynę zgonu. Podstawą sporządzenia aktu przez duchownego było zgłoszenie zgonu wystawione przez szpital, lub uprawnionego lekarza. W małych ośrodkach miejskich lub na wsiach formalnym dokumentem był protokół sporządzany przez tzw. oglądacza zwłok.

Księgi parafii katolickich prowadzone były na ogół w sposób staranny i mimo odręcznego sposobu rejestracji nie ma kłopotów z właściwą interpretacją wpisów. Jednak od każdej reguły muszą istnieć wyjątki.

Zdarzają się księgi, których treści wpisów są dla “niewprawnego oka” po prostu niemożliwe do odczytania. Dokumenty sporządzane w jednej z wołyńskich parafii w dodatku w języku rosyjskim (Torczyn w pow. równeńskim), można śmiało nazwać gryzmołami. Taki stan wpisów tłumaczyć można tym, że dokonywał ich organista. Ponadto parafie prowadziły rejestrację w kilku egzemplarzach ksiąg. Księgi “pierwsze” (unikatowe) i “wtóre” zawierały wpisy dokonywane pismem kaligraficznym. Przeznaczone były dla prezentacji w trakcie wizytacji biskupich lub dekanalnych. Księgi “trzecie” były już traktowane inaczej. Na ich podstawie wydawane były odpisy i dlatego na marginesach aktów można było dokonywać różnego rodzaju zapisów. W dużych parafiach prowadzono też księgi “czwarte”, które traktowano jak brudnopisy.

Przyjęło się uważać, że posiadane zasoby ksiąg metrykalnych w archiwum są egzemplarzami ksiąg pierwopisowych (unikatów) i “wtórych”. Wyjątek stanowią księgi parafii lwowskich. Są one dla odmiany księgami “trzecimi”, a może nawet “czwartymi”. Świadczy o tym charakter pisma, którym sporządzane były akty (mało czytelny np. w parafii św. Marii Magdaleny lub św. Antoniego). Część wpisów innych parafii, np. Matki Bożej Śnieżnej w latach 30. sporządzona została już pismem maszynowym. Lwowskie Archiwum Miejskie posiada kompletny zbiór ksiąg metrykalnych wszystkich parafii, łącznie z indeksami osobowymi. Są to faktyczne księgi unikatowe. Strona ukraińska przekazując do Polski księgi, zachowała dla siebie te “lepsze”. Wytłumaczeniem może być tylko fakt, że przekazane nam księgi posiadają na obwolutach kartusze świadczące o tym, że dysponentem zbiorów było NKWD...

Warto jeszcze zwrócić uwagę na najczęściej nadawane dzieciom imiona. Tradycyjnie były to imiona popularnych świętych, których wierni obdarzali szczególną czcią: Stanisław, Antoni, Tadeusz, Józef, Kazimierz, Jan, Michał, Władysław, Wacław, Piotr, Paweł, Stefan, Marian czy Bronisław. Dla dziewcząt odpowiednio Maria, Teresa, Anna, Małgorzata, Krystyna, Katarzyna, Jadwiga, Agnieszka, Zofia oraz Janina. W rodzinach powstałych ze związków (małżeństw) mieszanych, zwyczajowo nadawano dzieciom imiona, które pochodziły z rytów religijnych rodziców. Ponieważ najczęściej na Kresach zawierano małżeństwa z ludnością ukraińską, w obiegu kulturowym popularne stały się imiona przeniesione z tradycji rusko-bizantyjskiej: Włodzimierz, Mikołaj, Jarosław, Grzegorz, Jerzy, Teodor, Aleksy, Bazyli oraz Olga, Barbara, Tatiana (lub Tacjana), Irena, Helena, Zofia lub Eudoksja, o czym będzie jeszcze mowa dalej. Przykładowo, gdy ojciec był unitą, synowie nosili imiona typowe dla jego rytu, natomiast matka-katoliczka nadawała córkom imiona łacińskie. Na marginesie warto jeszcze poruszyć kwestię interpretacji tych imion. Szereg ich – męskich i żeńskich - posiada dwie lub trzy formy w języku polskim. Wszystkie te formy tętnią “własnym życiem” i weszły na stałe do tradycji i obiegu kulturowego. Przykładowo są to:

· Ignatius -Ignacy/Żegota,

· Hyacinthus -Hiacynt/Jacenty/Jacek,

· Stephanus -Stefan/Szczepan

· Adalbertus -Adalbert/Wojciech

· Felix -Feliks/Szczęsny

· Joanna -Joanna/Janina

Niekiedy zdarzają się wątpliwości, gdy forma zdrobniała imienia jest mylnie kojarzona z konkretnym brzmieniem, np. grecka Eugenia i łacińska Genowefa mają taką samą formę zdrobniałą – Gienia. Owa zdrobniała Gienia jest powszechnie kojarzona wyłącznie z Eugenią i często zdarza się, że kobieta, która otrzymuje odpis aktu urodzenia jest niemile zaskoczona, gdy w stosownej rubryce widnieje wpis dotyczący zupełnie innego imienia - Genowefa.

 

2. PARAFIE EWANGELICKO-AUGSBURGSKIE

Księgi tych parafii znalazły się na początku lat 40. w Poznaniu po ześrodkowaniu ludności ewangelickiej na obszarze Wielkopolski, którą przewieziono tu z Wołynia. Akty sporządzane były w języku niemieckim (starsze roczniki), później zaś po polsku. Niektóre parafie, leżące w zaborze rosyjskim (Rożyszcze w pow.równeńskim, Włodzimierz, Łuck czy Neudorf w pow.brzeskim od 1935 roku na cześć Prezydenta II RP zmieniono na Mościce), prowadziły jeszcze do 1919 roku wpisy cyrylicą.

Poza księgami rodzajowymi, które zawierały rejestry urodzeń, małżeństw i zgonów, przechowywane są jeszcze księgi konfirmacji. Obrzęd konfirmacji miał dla chrześcijan-ewangelików wielkie znaczenie. Konfirmanci (młodzież w wieku 14–18 lat) stawali się odtąd pełnoprawnymi członkami wspólnoty kościelnej. Ceremonię poprzedzała nauka katechizmu, egzamin i publiczne wyznanie wiary.

Wpisy do ksiąg charakteryzują się wielką dbałością, były spisane bardzo czytelnym, kaligraficznym liternictwem łacińskim. Jedynie w przypadku lwowskiej wspólnoty ewangelickiej w archiwum przechowywane są księgi wtóre.

W tym zbiorze znajdują się także księgi nietypowe. Zaliczyć do nich można dokumenty prowadzone przez kościoły protestanckie innych rytów, doktrynalnie różniących się od wyznania luterańskiego:

· zboru baptystów:

parafie w:

- Kołowercie w pow.równeńskim,

- Rożyszczach w pow. łuckim,

· zboru ewangelicznych chrześcijan:

parafia w Mirosławce w pow.łuckim,

·zboru menonitów (tereny woj.lwowskiego):

parafie w:

- Ehrenfeldzie w pow.żółkiewskim,

- Horożannie w pow.rudeckim,

- Neuhofie w pow.gródeckim,

- Kiernicy w pow.rawskim.

Dość interesująca jest sprawa ksiąg menonickich z Kiernicy. Kilka lat temu za sprawą podjętych poszukiwań dokumentów w tych księgach, pracownicy archiwum nawiązali bardzo ciekawy kontakt ze wspólnotą menonicką, obecnie zamieszkującą w amerykańskim mieście Butterfield w stanie Minnesota. Jej członkowie wydają swoją lokalną gazetę “Along the Galician Grapewine, którą regularnie nadsyłają. Większość z nich lub ich przodków wywodzi się właśnie z Kiernicy, którą opuścili jeszcze przed I wojną światową. Z kolei gdy sięgać jeszcze głębiej okazuje się, że ich praprzodkowie przybyli w XVII wieku na tereny Galicji z niemieckojęzycznych kantonów Szwajcarii i zachodniego Tyrolu. Widocznie zachowała się dobra pamięć o tamtych czasach, skoro ci ludzie chcą nadal podtrzymywać kontakty i dzielić się wieściami ze swojej wspólnoty.

W zbiorze ksiąg zabużańskich zupełnie przypadkowo znalazły się także księgi z parafii, które położone były poza granicami Polski (w granicach do 1939 roku):

· z Litwy – parafie w Wilkowyszkach (Wyłkowyszkach), Mariampolu i Kalwarii,

· z Łotwy – parafia w Windawie (obecnie Ventspils).

Wśród tych ksiąg znalazły się w Poznaniu w czasie wojny również księgi rzymskokatolickiej parafii w Machlińcu w woj.lwowskim. Treść wpisów sugeruje, iż miejscowość ta w większości zamieszkana była przez osadników niemieckich. Przenosząc w 1940 roku ludność uznano, że wszystko co niemieckie nie jest warte pozostawienia na Wschodzie i dlatego zakwalifikowano również te księgi do przewiezienia do Rzeszy. Z drugiej jednak strony kto wie, czy gdyby zostały pozostawione na miejscu, uszłyby cało z wojennej zawieruchy...

W kościołach protestanckich dzieciom nadawane były przeważnie typowe imiona niemieckie, choć wpisy do ksiąg lwowskich i stanisławowskich zawierają także imiona katolickie lub słowiańskie, co może świadczyć o istnieniu tendencji asymilacyjnych.

 

3. PARAFIE PRAWOSŁAWNE

Księgi tego odłamu chrześcijaństwa zajmują w Archiwum Zabużańskim najmniej miejsca. Dotyczą przede wszystkim parafii z obszaru województw poleskiego oraz lwowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego. Siedziby parafii z Polesia dziś znajdują blisko granicy z Polską po stronie białoruskiej. Przed wojną należały do diecezji warszawsko–chełmskiej.

Do końca lat 20. akty w księgach sporządzane były równolegle cyrylicą i w języku polskim. Potem tworzono już dokumenty wyłącznie po polsku (księgi parafii warszawskich zawierają wpisy cyrylicą do września 1915 roku; wcześniej w treści aktów zapisywano daty w kalendarzu juliańskim i gregoriańskim oraz imiona w brzmieniu – wpierw – rosyjskim, potem polskim - w nawiasie). “Dwujęzyczność” zapisów powodowała, że obok imion związanych z tradycjami chrześcijańskiego Wschodu, występowały ich łacińskie odpowiedniki: Faddiej = Tadeusz, Foma(s) = Tomasz, Matwiej = Maciej, Wassilij = Bazyli, Zinowij = Zenobiusz, Miefodij = Metody, Kiryłł = Cyryl, Iłłarion = Hilary, Ipatij = Hipacy, Tierientij = Terencjusz, Ioann = Jan, Stiepan = Stefan/Szczepan, Jewgienij = Eugeniusz, Jewstachij = Eustachy/Eustachiusz, Dorofij = Doroteusz, Fiodor = Teodor, Grigorij = Grzegorz, Kławdia = Klaudia, Paraskowija = Paraskewa, Warwara = Barbara, Irina = Irena, Sofija = Zofia. Staroruska tradycja do imion dzieci dodawała imiona ich ojców w formie przymiotnikowej. Dodawanie tych imion zwane otczestwem praktykowane jest w Rosji, Białorusi, Bułgarii i Serbii do dziś. Ściśle wiąże się z tradycjami i wpływem prawosławia na tych obszarach. Osobnym zjawiskiem było powstawanie na przełomie XVII i XVIII wieku nazwisk, które tworzone były od męskich imion “przy okazji” otczestwa np. Fiedotow/-a, Mikulin/-a, Iljuszyn/-a, Jakowlew/-a, Ipatiew/-a. Prawosławie, szczególnie na Kresach Wschodnich, wprowadziło także do kultury ogólnopolskiej imiona typowe dla swojej tradycji i kalendarza związanego z kultem świętych: Jurij/Gieorgij = Jerzy, Władimir/Wołodymir = Włodzimierz, Nikołaj = Mikołaj, Wiera = Wiara/Wera, Nadieżda = Nadzieja, Ljubow = Miłość. Z kolei Tamara, Dymitr, Borys, Natalia, Nina, Oleg, Tatiana (=Tacjana) to imiona, które weszły do ogólnopolskiego krwioobiegu kulturowego, zachowując przy tym swoją formę oryginalną.

Tylko nieliczne księgi parafii prawosławnych z Kresów (większość z parafii w Polsce centralnej) po 1949 roku trafiły do Warszawy. Księgi te były w tym okresie praktycznie wyłączone z obiegu. Dopiero w połowie lat 60. USC Warszawa-Śródmieście rozpoczął akcję przekazywania ksiąg właściwym miejscowo urzędom stanu cywilnego na terenie kraju. Księgi 12 parafii, z których 11 znalazło się po wojnie poza granicami, znajduje się dziś w archiwum. Zbiór ksiąg z terenów przedwojennej diecezji warszawsko-chełmskiej przekazano do ówczesnego Wydziału Spraw Wewnętrznych Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku, który z kolei przesłał je do urzędów stanu cywilnego w miejscowościach będących znaczącymi skupiskami wyznawców prawosławia: w Nurcu-Stacji, Mielniku, Czeremsze i Dubiczach Cerkiewnych. Tak samo księgi parafii z centrum Polski trafiły do właściwych urzędów stanu cywilnego.

 

4. PARAFIE GREKOKATOLICKIE (UNICKIE)

Księgi parafii unickich w Archiwum Zabużańskim przechowywane były do początku lat 80. Ze względu na nikłe zainteresowanie tymi dokumentami zdecydowano, że całość tego zasobu przejęta zostanie przez Państwowe Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie. Aktualnie w zbiorach zabużańskich znajduje się kilkanaście roczników ksiąg z 2 parafii (Krasne i Nowosiółka w pow.skałackim woj.tarnopolskiego), które przez przypadek zostały włączone do ksiąg parafii rzymskokatolickich.

 

KSIĘGI WYZNAŃ NIECHRZEŚCIJAŃSKICH

IZRAELICKIE URZĘDY METRYKALNE

Drugą obok katolickich znaczącą pod względem ilościowym część zbiorów Archiwum Zabużańskiego stanowią księgi rejestracyjne religii mojżeszowej. Pochodzą z południowo-wschodnich Kresów z obszarów byłych województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Stricte są to księgi stanu cywilnego w dzisiejszym rozumieniu prawa.

Prowadzone były przez upoważnionych urzędników, którzy w trybie rejestracji świeckiej dokonywali czynności rejestracyjnych. Generalnie akty były sporządzane w języku polskim, choć część starszych wpisów dokonywana była jeszcze po niemiecku.

Tradycja żydowska w zakresie nadawania imion była odmienna od uwarunkowań chrześcijańskich (brak kultu świętych). Imiona wiążą się z silnym przywiązaniem żydów do zasad swojej religii i kultury. W przypadku mężczyzn - odnoszą się do przymiotów Jedynego Boga Jahwe: Je(ho)szua = Jozue (imię to nosił Jezus Chrystus) = Bóg zbawia, Mik(h)ael = Michał = Któż (jest taki) jak Bóg. Zresztą wiele późniejszych imion tradycji chrześcijańskiej wywodzi się ze Starego Przymierza: Maria, Józef, Elżbieta, Szymon, Kleofas, Jakub, Bartłomiej, Marta, Anna/Hanna, Jan, Joachim, Adam, Ewa, Mateusz czy Daniel. Mimo to w księgach lwowskich i stanisławowskich można często natrafić na zapisy świadczące, że dzieciom, szczególnie ze środowisk inteligenckich - bardziej podatnych na asymilację, nadawane były imiona typowo chrześcijańskie.

Charakterystycznym rysem zapisów w księgach urodzeń jest bardzo duża ilość rejestracji tzw. dzieci nieślubnych (w Małym Roczniku Statystycznym za 1936 rok podano, że z ogólnej ilości rejestracji dzieci pozamałżeńskich aż 15,8% to dzieci żydowskie). Ponieważ cywilne prawo państwowe nie uznawało rejestracji wyznaniowej mozaizmu, którą prowadziły urzędy rabinackie, rodzice dzieci pozostających bez “ślubu cywilnego” nie byli traktowani jak małżeństwo. Czasem w dziale dotyczącym danych matki dziecka podawano, że jest “rzekomą” lub “rytualną” małżonką. Dlatego bardzo często dzieci były uznawane za “legalne” dopiero po cywilnym ślubie rodziców, który mógł być zawarty nawet wiele lat po ich urodzeniu. Takie rozwiązanie prawne obowiązywało w zaborach rosyjskim i austro-węgierskim. W latach międzywojennych również ustawodawstwo polskie nie wprowadziło zmian w tym zakresie.

Zgodnie ze zwyczajem, dzieciom nadawano imiona po upływie 7 dni od daty urodzenia. W urzędach rabinackich rodzice okazywali nowo narodzone dzieci, zaś wyznaczeni przez gminę wyznaniową mężczyźni dokonywali obrzezania chłopców. Pisemne świadectwo rabina lub kogoś ze starszyzny gminnej, kto uczestniczył w rytuale (np. sandeka lub szkolnika – osoby uczącej w jesziwie = szkole religijnej) było formalnym dokumentem wydawanym dla dokonania wpisu w cywilnej księdze urodzeń. W księgach małżeństw, w przeciwieństwie do ksiąg chrześcijańskich, określano stan cywilny stron zawierających małżeństwo jako: wolny/wolna. Mogło to oznaczać: kawaler/panna lub rozwiedziony/rozwiedziona. Prawo mojżeszowe dopuszcza bowiem rozwiązanie małżeństwa przez rozwód.

Dodać wypada, że aktualne Prawo o aktach stanu cywilnego w niektórych rozwiązaniach nawiązuje do przedwojennych przepisów regulujących rejestrację stanu cywilnego dla wyznań niechrześcijańskich.

 

OCENA ROLI I ZNACZENIA ARCHIWUM ZABUŻAŃSKIEGO

Archiwum Zabużańskie posiada charakter archiwum zamkniętego z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że zbiory nie są udostępniane do wglądu. Poza tym notuje się cykliczny upływ ksiąg ze zbioru, a żadne nowe nie przybywają. Urzędy stanu cywilnego mają obowiązek przechowywania ksiąg przez okres 100 lat od daty ich założenia. W naszym przypadku “starsze” elementy zbioru przejmuje warszawskie Archiwum Główne Akt Dawnych.

Łącznie zbiór liczy ok. 250 m długości i składa się z blisko 2000 woluminów. Do materiałów pomocniczych archiwum należy zaliczyć kartotekę stworzoną dla ok. 2,5 mln aktów (urodzeń i małżeństw). Daje to sumarycznie bazę danych osobowych ok. 4,5 mln rekordów. Gdyby poszerzyć kartotekę o akty zgonów oraz objąć nią wszystkie obecnie posiadane elementy zbioru (akty w księgach sprzed 1900 roku), dałoby to łącznie ok. 8 mln rekordów.

Zasoby ksiąg metrykalnych Archiwum Zabużańskiego, które dotarły do kraju z ZSRR, znajdowały się w skrajnie złym stanie. Sądząc po śladach obumarłych pleśni i grzybów na kartach, przy jednoczesnym braku obwolut większości ksiąg, nietrudno domyślić się, w jakich warunkach były przetrzymywane. Pod koniec lat 50. znacznym nakładem środków zaopatrzono większość księgozbioru w obwoluty. W wyniku łączenia poszczególnych roczników ksiąg, co wypływało ze źle pojętej oszczędności, introligatorzy włączali zbiory mniejszych parafii do większych elementów zbioru. Jeden wolumin składa się w takim przypadku z aktów 2÷5 parafii. Jakość prac introligatorskich wykonanych po przejęciu ksiąg uznać można za dobrą, choć spotyka się również przypadki brakoróbstwa i bezmyślności. Jedynie przechowywane przez okres wojny w Poznaniu księgi parafii luterańskich z Wołynia, dotarły po wojnie do Warszawy w stanie niemal idealnym.

Obecny stan zbioru jest zadowalający. Mimo to niektóre z ksiąg, co napawa smutkiem, już w trakcie bieżącej eksploatacji uległy nieodwracalnym uszkodzeniom. Przyczyną tego stanu rzeczy był brak należytego nadzoru. Całość zbioru natomiast nie została poddana konserwacji mikrobiologicznej. Ale jedynie dzięki temu, że księgi są przechowywane w pomieszczeniach suchych i zapewniających właściwy mikroklimat, uniknięto wystąpienia czynników sprzyjających rozwojowi procesów gnilnych lub grzybiczych. Dzięki bieżącej konserwacji zachowano wysoką odporność na rozwój mikroflory i innych czynników szkodliwych.

Znaczenie kulturowe Archiwum Zabużańskiego jest ogromne. Jest to bowiem zbiór bezcenny i wyjątkowy w skali europejskiej, ściśle związany z kulturą narodową i na tym tle z kulturą naszych Kresów. Przejawia się ona w tradycyjnym zamiłowaniu do przestrzegania ustalonego porządku prawnego (formalnie nie przewidywano kar za nie ochrzczenie dziecka – chrzest był aktem wiary rodziców w świętość sakramentów oraz spełnieniem obowiązku wobec Kościoła pojmowanego jako instytucja i jako powszechna wspólnota), jak również jest wyrazem silnego przywiązania do wielopokoleniowej tradycji.

Licznie zachowane stare roczniki ksiąg posiadają oprawy złożone z kilku klejonych warstw grubej tektury dodatkowo obłożonej zdobionym płótnem lub papierem. Rogi obwolut posiadają metalowe okucia chroniące księgi przed mechanicznymi uszkodzeniami, co było istotne w razie upadku (niektóre woluminy z racji zawartości przekraczającej nieraz 2000 tysiące aktów zapisanych na grubym, kredowanym papierze dużego formatu, mają wagę 10÷15kg). Na większości ksiąg zachowały się skórzane grzbiety, niektóre zaś posiadają kompletną oprawę za skóry. Tłoczone litery i ornamenty wypełnione były niekiedy złotą farbą. Poza tym brzegi kart posiadają barwienia, które - gdy księga jest zamknięta - tworzą oryginalne, tęczowe wzory. Strony wpisów w większości ksiąg są sznurowane i by uwiarygodnić treść wpisów, na końcu ksiąg opatrzone lakowymi pieczęciami. Na kartach ksiąg parafii rzymskokatolickich odnotowywane były wizytacje biskupów i dziekanów.

Księgi prawosławne również posiadają adnotacje o wizytacjach kościelnych dostojników. Także oni zostawiali odciski swoich urzędowych pieczęci. Każda parafia miała swoją urzędową pieczęć, którą przystawiano na kartach kończących poszczególne roczniki. Na ostatnich stronach ksiąg urzędów izraelickich znajdują się protokoły o zamknięciu księgi, opatrzone lakową pieczęcią starostwa (organu nadzoru). Niektóre z tych pieczęci zachowały się w bardzo dobrym stanie i mogą świadczyć o bardzo wyrobionym smaku artystycznym i zdolnościach tworzących je rzemieślników.

Księgi kresowe dokumentują także tragiczne dzieje naszego narodu w trakcie obu wojen światowych. W księgach zgonów parafii, szczególnie z terenów województwa stanisławowskiego za lata 1915-1918, znajdują się akty żołnierzy rosyjskich o czysto polskich imionach i nazwiskach (parafia w Ludwikówce w pow.kołomyjskim prowadziła ewidencję grobów wojennych), którzy polegli w trakcie działań wojennych. Z kolei wpisy zgonów żołnierzy austro-węgierskich dają wiedzę o składzie etnicznym tej armii – poza Polakami i Austriakami występują także dane zmarłych Węgrów, Chorwatów, Czechów, Słowaków (np. w księgach parafii w Czortkowie, Tarnopolu wpisywane były dane zmarłych w miejscowych lazaretach). Byłoby rzeczą bardzo ciekawą dotrzeć do rodzin poległych w celu ustalenia, czy mają świadomość miejsca, gdzie znajdują się dokumenty stwierdzające śmierć ich bliskich...

Ostatnia wojna, prócz wielu ofiar pośród żołnierzy walczących stron, przyniosła także niewyobrażalną liczbę poległych wśród nie biorącej bezpośredniego udziału w walkach ludności cywilnej. Tak jak działania wojskowe, tak też niesione przez wojnę głód, nędza i epidemie powodowały wielką liczbę ofiar. Przykład tragicznych losów naszego narodu może ilustrować sytuacja na Wołyniu, gdzie - szczególnie w latach 1942-1944 - ludność cywilna w wyniku czystek etnicznych ponosiła ogromne straty ze strony nacjonalistów ukraińskich. Szczęśliwie zachowane księgi z parafii w Rymaczach noszą na swoich kartach ślady działania ognia. Ponadto księgi zgonów parafii w Kowlu, Lubomlu, Krzemieńcu, Równem, Zofiówce, Jagodzinie, Zaturcach czy Stawkach, zawierają długie “litanie” nazwisk pomordowanych. W rubryce określającej przyczynę zgonu najczęściej widnieje wpis oscissus per Ruthenorum. W 1995 roku okazało się, że księgi niektórych parafii z Wołynia, które dotychczas uważane były za zaginione w trakcie działań wojennych, posiada archiwum KUL w Lublinie.

Osobny rozdział to wpisy w księgach izraelickich. W czasie “pierwszej okupacji” sowieckiej w okresie od października 1939 roku do czerwca 1941, większość aktów sporządzona została w języku ukraińskim. Okupacja hitlerowska wprowadziła z kolei do urzędów język niemiecki. Mimo grozy życia w gettach, które naziści tworzyli nawet w małych ośrodkach miejskich, a także świadomości istnienia obozów zagłady (ludność getta lwowskiego, składającego się z mieszkańców miasta i okolic, została w pierwszej kolejności przeznaczona do wywiezienia do Majdanka, Treblinki i Sobiboru) i “dołów śmierci”, do końca – w niektórych miejscowościach praktycznie do sierpnia 1942 roku – ludzie, którzy mieli świadomość nieuchronności swojego losu, starali się prowadzić normalne życie. Zachowały się wpisy rejestrujące narodziny dzieci i zawierane małżeństwa...

Księgi Archiwum Zabużańskiego stanowią szczególnego rodzaju i klasy zabytek, świadczący o wysokim poziomie kultury materialnej naszych Kresów.

Jego międzynarodowy zasięg i znaczenie potwierdzają liczne kontakty z cudzoziemcami: z osobami szukającymi swoich polskich korzeni, z Polonią rozsianą po całym świecie, jak też ze środowiskami żydowskimi głównie z USA, Europy Zachodniej i Izraela. Należy mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości staną się przedmiotem wszechstronnych badań naukowych i w końcu objęte zostaną komputeryzacją, która pozwoli usprawnić pracę samego archiwum, ułatwi szerszy dostęp do danych, jak też uchroni ten cenny zbiór przed marginalizacją i rozproszeniem.

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Archiwum Zabużańskie nie zajmuje się badaniami genealogicznymi. Przepisy ustawy z dnia 29 września 1986 roku Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. Nr 36, poz.180 z późn.zm.) nie przewidują takich czynności. Ale pomijając aspekt prawny trzeba stwierdzić, że jest to bardzo żmudna praca, zupełnie niewykonalna dla 2-osobowego zespołu, do którego obowiązków należy bieżąca obsługa interesantów, załatwianie masowo napływającej korespondencji krajowej i zagranicznej oraz dbałość o prawidłowe przechowywanie i bezpieczeństwo elementów zbioru.

Osoby zwracające się w formie pisemnej, jak też przychodzące do USC osobiście, aby otrzymać odpisy z aktów, winny podawać jak najbardziej ścisłe dane (podobne do wpisów w dowodach osobistych). Dla kobiet należy podawać nazwisko rodowe. W przypadku posiadania niepewnych danych, pracownicy są w stanie przejrzeć 2÷4 roczniki ksiąg mniejszych parafii.

Natomiast casus Lwowa może być przykładem sytuacji, gdzie pomimo najszczerszych chęci, pracownicy archiwum są bezradni. We Lwowie funkcjonowało tylko 20 urzędów parafialnych obrządku łacińskiego. Gdy osoby poszukujące dokumentów nie posiadają konkretnych informacji, a danych personalnych nie można odnaleźć w zasobie kartoteki, jedynym wyjściem dla interesantów jest nawiązanie korespondencji z archiwum miejskim ZAGS we Lwowie. Także lwowskie księgi izraelickie w poszczególnych rocznikach zawierają często po 2000 aktów, więc poszukiwanie dokumentów w kilkunastu księgach, wobec fragmentarycznych i mało precyzyjnych danych, jest po prostu nierealne.

Z zasobu ksiąg wydawane są odpisy w formie skróconej lub zupełnej oraz zaświadczenia, za które pobierana jest opłata skarbowa. W razie potrzeby umieszcza się w odpisach imiona i nazwiska rodziców chrzestnych lub świadków ślubu.

Grzegorz Mucha